Uwielbiam takie totalne zaskoczenia. To książka, która trafiła do nas właściwie trochę przypadkiem, a okazała się totalnym hitem, który Bąbel każe sobie czytać właściwie co drugi wieczór. Przy czym ja wcale jeszcze nie mam dosyć, prawda jest taka, że zakochaliśmy się w tej historii obydwoje!

Kapitan Kiwi nigdy nie należał do najdzielniejszych ptaków, ale pewnego dnia postanowił wziąć los w swoje skrzydła i raz na zawsze rozprawić się ze strachami, nie tylko swoimi zresztą, ale także tymi, które nękają jego przyjaciół i sąsiadów. Wychodząc z założenia, że nad czym nie przeleci, nad tym: HOP! – przeskoczy, wdziewa swój strój superbohatera i ratuje Mewę przed przestrasznym potworem z wanny oraz Pawia przed upiorami pojawiającymi się na ścianach. Flamingowi pomaga zwalczyć lęk przed burzą, Strusiowi przed ciemnością, a Gołąbkowi przed jazdą na rowerze.

Jak widać rzeczy przyprawiające ptaki o gęsią skórkę, to strachy, które doskonale zna też większość dzieci, książka Barbary Supeł będzie stanowić więc dobry punkt wyjścia do rozmów o tym, co przeraża, a koniec końców wcale nie musi być aż tak straszne. Każdy strach da się oswoić.

Tekst jest rymowany, łatwo wpada w ucho i bardzo szybko zapada w pamięć, na tyle, że mój czterolatek z przyjemnością sam dokańcza rozpoczęte przez mnie zdania. Kapitan Kiwi nie tylko fajnie się rymuje, ale przede wszystkim niesie też ważne przesłanie – wszystkie strachy da się pokonać, jeśli nie samemu, to z całą pewnością z niewielką pomocą przyjaciół. 

Barbara Supeł, Kapitan Kiwi. Pogromca straszków, Warszawa, Zielona Sowa 2020