…a mi mało, krótko i źle, że na kolejne znów trzeba tyle czekać. 

Po pierwsze i najważniejsze dziękuję Marcie, bo gdyby nie ona, to zapewne Krakowskie Targi musiałabym sobie odpuścić. Co prawda nie pomogła mi w tachaniu tony książek, ale przypominała o robieniu zdjęć (bo ja jak zawsze byłam zbyt zaaferowana, by o tym pamiętać), wspierała dzielnie w duchocie, ciasnocie, (zdecydowanie zbyt) długiej podróży, a przede wszystkim w moim małym załamaniu nerwowym, gdy okazało się, że telefon postanowił odmówić mi posłuszeństwa (swoją drogą, to właśnie wtedy uświadomiłam sobie, jak bardzo jestem uzależniona od tego małego urządzenia i jest to trochę przerażające). 

Same targi były delikatnie mówiąc męczące i gdyby nie to, że sił dodawała mi perspektywa spotkań z kilkoma cudownymi autorkami, to chyba nie byłabym w stanie przetrwać tam nawet godziny. A przetrwałam prawie cztery, więc pomyślcie sobie ile pozytywnej energii musi od tych kobiet płynąć ;). Znów więc najwięcej czasu spędziłam na stosiku portalu granice.pl. Cieszę się, że miałam okazję spotkać, wyściskać i poplotkować z tymi paniami, które już wcześniej znałam i poznać osobiście kilka tych, które dotąd znane mi były tylko ze swoich powieści i zdjęć. Zawsze dobrze się dowiedzieć, że ci, których tak chętnie czytam okazują się sympatycznymi, otwartymi i w gruncie rzeczy całkiem normalnymi ludźmi (choć co do tego ostatniego, niektórzy sami mają wątpliwości ;)). 

[Na zdjęciach: 1. Z Jolą Kwiatkowską, którą absolutnie uwielbiam. 2. Z Martą, dzięki, której na targi pojechałam, przesympatyczną Agą Turzyniecką, od której dostałam książkę i absolutnie urocza Renatą Kosin. 3. i 4. Z Kasią Bulicz-Kasprzak, od której dostałam przecudowną dedykację 5. Znów z Jolą oraz Lucyną Olejniczak, do której ciężko było mi się dopchać, bo co chwilę przychodził do niej ktoś z książką 6. Z Marią Ulatowską, którą dorwałam dosłownie w biegu]

Nazbierałam autografów, kupiłam dwie książki (jakbym mało ich miała, a jakże, ciekawe gdzie je położę, skoro miejsca na regałach brak), a jedną dostałam w prezencie od samej autorki, której serdecznie dziękuję za zaufanie (nie, żebym na tą przypadkiem miejsce na półkach miała ;)).

[Wpis do książek 1. Dlaczego Ona?, 2. Zamek z piasku, 3. Kamienica przy Kruczej, na dole: 4. Inspektor Kres i zaginiona, 5. Nalewka zapomnienia, 6. Wypadek na ulicy Starowiślnej, całkiem po prawej: 7. zdobycze targowe]

Z hali przy Centralnej wyszłyśmy zmęczone, spocone i ledwo trzymające się na nogach, ale po wzięciu kilku głębszych oddechów, dojściu do siebie i odtańczeniu tańca radości dla tlenu, który, jak się okazało, jednak istnieje i ma się całkiem nieźle, podążyłyśmy do Smakołyków na spotkanie z blogerami. 

A tam… było miło, było głośno, a co najbardziej bolesne, było zdecydowanie za krótko. Ale myślę sobie, że choćby nie wiem ile czasu nam dano, to zawsze będzie za krótko. Cieszę się, że mogłam Was poznać. Dziękuję Kaś za zorganizowanie spotkania (no wiadomo, trochę za bardzo brylowała, ale wybaczmy jej ;)), Sardegnie za dostarczenie mnie w bezpieczne miejsce, a całej reszcie za przemiłe towarzystwo. 

resources/TargiKrakow2013_blogerzy.jpg[Blogery, blogery, blogery, których nikt nie jest w stanie ogarnąć ;)) W spotkaniu wzięli udział (a przynajmniej wpisali się na listę): AnnRKEsaWikiSilaQuiAgnesWaniliowaMagda K-skaGosiarellaMałaMiElenUltramarynaKingaIsabellaKaśAniaMajaVivOisajKarolinaMaciekJustynaSardegnaKtryaMarta.]

I cóż mi pozostaje… czekam z niecierpliwością na kolejne równie miłe spotkania. Może już w grudniu we Wrocławiu? 😉