Chłopiec z Włoch / Philippe Besson ; przeł. Hanna Zdunikowska. – Warszawa : MUZA SA, 2004.- 198, [2] s. ; 21 cm. – ISBN 83-7319-552-1
Pewnego dnia na brzegu jednej z florenckich rzek policja odnajduje ciało młodego mężczyzny. Ciało Luki. Informują o tym jego rodziców i przyjaciółkę Annę, którą proszą o identyfikację. Podczas sekcji wykryte zostają u Luki środki nasenne, pojawia się więc podejrzenie o samobójstwo lub morderstwo. W międzyczasie z nekrologu zamieszczonego w gazecie o śmierci swego kochanka dowiaduje się także Leo. Zaczyna się dochodzenie i powolne odkrywanie tajemnic, które nie koniecznie chciałoby się odkryć. Pojawiają się pytania, na które niekoniecznie chcielibyśmy odpowiadać.
Czy możemy, a raczej czy powinniśmy ufać bezgranicznie najukochańszej osobie? Jak wiele są w stanie zmienić w naszych uczuciach skrywane przez nią tajemnice? Czy można naprawdę kochać jedną tylko osobę?
Narracja w książce prowadzona jest ze strony Anny, Lea, a także martwego, ale stanowiącego właściwie środek całej powieści, Luki. Swoją drogą jego wrażenia zza grobu, zwłaszcza te dotyczące rozkładu nie są zbyt przyjemne. Bardzo podobały mi się te relacje z trzech stron, tym bardziej, że uczucia Anny i Lea względem Luki były zupełnie różne. Każde z nich znało jego inną stronę, a więc każde musiało czuć coś zupełnie innego. To zadziwiające jak wiele naszych emocji zależy jednak od wiedzy.
Chciałam też przytoczyć tu jakieś fragmenty książki, ale spisując któryś z kolei doszłam do wniosku, że nie ma to większego sensu, bo mogłoby się skończyć na przepisaniu całości. Na każdej stronie swej powieści Besson serwuje nam warte zapamiętania perełki, a każde zdanie, ba, każde słowo niesie ze sobą coś wyjątkowego.
Bardzo polecam, a sama z przyjemnością przeczytam także inne jego książki.
Ocena: 5/6