Nie do końca rozumiem ten fenomen, ale chyba każdy chłopiec na pewnym etapie swojego życia pragnie w przyszłości zostać strażakiem. Albo policjantem, ale Bąbel zdecydowanie zalicza się do tej pierwszej grupy. Na widok wozów strażackich dostaje totalnej wariacji, jest fanem strażaka Sama, a gdy tylko ogląda tą bajkę w telewizji, to najpierw leci zjechać po rurze krzesełka do karmienia (co, zwłaszcza na początku, wyglądało naprawdę dość komicznie), a potem wsiada na swój samochód (żartobliwie zwany przez nas jupiterem – kto ogląda Sama, ten wie) i jeździ po całym domu gasząc wyimaginowane pożary.


Będę strażakiem to książka właśnie dla takich małych fanów tego zawodu. To przepięknie zilustrowana opowieść o małym misiu Oskarze, który w głębi serca marzy o tym, by strażakiem zostać i zaopatrzony w swój czerwony mundur, a nawet wóz strażacki z pedałami wciąż w gotowości czeka na starszych strażaków, którym chciałby wreszcie pomóc w jakiejś akcji. A że doczekać się nie może, to jeździ po mieście doprowadzając do serii mniej i bardziej zabawnych wypadków, aż w końcu… trafia na prawdziwy pożar i wykazując się nieprawdopodobną wręcz odwagą jak na tak małego misia, ratuje jedną z ofiar.
Tekstu mamy tu stosunkowo niewiele, ale za to siłę rażenia wielką. Zapewniam, że bez względu na to czy wasze dziecko należy do drużyny strażaków czy policjantów, a nawet jeśli do żadnej z nich, to ta krótka opowieść, a przede wszystkim piękne ilustracje, sprawią, że otworzy szeroko oczy i będzie słuchać z zainteresowaniem o bohaterstwie małego misia, z którym z łatwością się utożsami.
Quentin Greban, Będę strażakiem, Poznań, Media Rodzina 2018