Szczypta radości, odrobina wzruszeń, kilka pobłażliwych uśmiechów i trochę wiary, w to, że ludzie naprawdę są zdolni do stworzenia szczęśliwego związku. Tyle, za pośrednictwem swojej książki, oferuje nam Catherine McKenzie. 

Gdy Anne Shirley Blythe odkrywa zdrady swojego dotychczasowego mężczyzny, jest załamana. Ma 34 lata, a to już czwarty związek, który, mimo jej usilnych starań, się rozpadł. W dodatku wszyscy wkoło wydają się aż nazbyt zadowoleni z życia. Przypadek czy szczęśliwy traf losu sprawia, że znajduje na ulicy wizytówkę firmy Blythe&Company. Dziwna zbieżność nazwisk i chęć zmiany swego losu na choć odrobinę lepszy, sprawiają, że Anne decyduje się na skorzystanie z ich usług, będąc przekonaną, że to instytucja zajmująca się kojarzeniem par na kilka randek, a nie, jak się okazuje, resztę życia.

Jak bardzo trzeba być zdesperowanym, żeby wydać 10 tysięcy dolarów na ślub z osobą, której nigdy wcześniej się nie widziało? Albo może jak ogromne pragnienie szczęścia trzeba w sobie nosić, by zdecydować się na tak ogromny krok w przód?  

To właściwie nie tyle zdrady byłego chłopaka, ile szczęście najbliższych, sprawia, że Anne decyduje się na podjęcie, przyznać trzeba, dość radykalnych działań. Szczęście jej świeżo zaręczonej przyjaciółki, przygotowującej się do własnego ślubu, idealne życie jej brata, spodziewającego się kolejnego dziecka i tworzącego z żoną związek godny naśladowania. Odkryte oszustwo popełnione przez ukochaną osobę na pewno boli, ale codzienne patrzenie na radość bliskich i swego rodzaju obowiązek podzielania tej radości, podczas gdy samemu ma się rozdarte serce, zdają się być w tym przypadku o wiele bardziej bolesne. Dopiero idealne związki przyjaciół, pozwalają Anne na dostrzeżenie tego, jak bardzo czuje się samotna. I jak bardzo chciałaby ten stan rzeczy zmienić. Płacąc za to nawet najwyższą cenę. I to nie tylko w sensie metaforycznym, bo przecież ciężko uznać dziesięć tysięcy dolarów za małą sumkę, prawda? 

McKenzie nie tworzy w swej powieści wcale pary idealnej. Anne i Jack to ludzie pod różnymi względami odpowiednio do siebie dobrani, ludzie, którzy mając podobne zainteresowania, będąc w podobnym wieku i stawiając sobie w życiu podobne cele, mogą osiągnąć porozumienie, choć wcale nie muszą. Choć firma Blythe&Company stara się dopasować ludzi z uwagi na pewne charakterystyczne dla nich cechy, to tylko odpowiednia praca partnerów, ich cierpliwość i zaangażowanie może sprawić, że będą oni w stanie stworzyć wspólnie coś na kształt związku idealnego.  

Całość jest prosta, lekka i przyjemna w czytaniu, ale McKenzie stara się też w swej powieści przemycić jedno ważne dla każdego z nas przesłanie. Związku nie można oprzeć tylko i wyłącznie na zauroczeniu czy tym początkowym zakochaniu, kiedy motyle w brzuchu nie pozwalają spać, jeść ani racjonalnie myśleć. Związek dwojga ludzi buduje się przede wszystkim na przyjaźni i choć namiętność, czy wzajemne przyciąganie jest ważne, to bez zaufania, szczerości i wzajemnego szacunku nie stworzy się pary nawet zupełnie zwyczajnej pary, nie wspominając już nawet o Idealnie dobranych

Recenzja opublikowana na granice.pl

Catherine McKenzie, Idealnie dobrani, Kraków, Wydawnictwo Otwarte 2013.