Z wielką niecierpliwością wyczekiwałam polskiej premiery Pokoju. Mogłabym nawet zaryzkować stwierdzenie, że była to najbardziej oczekiwana przeze mnie premiera roku. Nic więc dziwnego, że rzuciłam się na nią jak szczerbaty na suchary, zaczęłam pochłaniać, rozsmakowywać się w każdym słowie, tyle, że w pewnym momencie doszłam do wniosku, że im dalej jestem tym bardziej mój zapał słabnie. Mimo najszczerszych chęci, mimo wszystkich zalet, ciężko mi nazwać powieść Donoghue literackim objawieniem. I znów pluję sobie w brodę za podejście i wygórowane oczekiwania, przez które książka mnie troszkę rozczarowała.

Pokój to dla pięcioletniego Jacka cały świat. Tu się urodził, tu się wychowuje, tu spędza dwadzieścia cztery godziny na dobę. Tu ma mamę, jajowęża i Szafę, w której śpi. Tu czuję się bezpieczny, przynajmniej do momentu, gdy w Pokoju pojawia się Stary Nick. Na szczęście nie pojawia się on aż tak znowu często, a właściwie jeśli już przychodzi to i tak tylko w nocy. Poza tym przed Starym Nickiem chroni go Mama. Osoba, którą kocha najbardziej na świecie, której bezgranicznie ufa, z którą spędza całe dnie. Właściwie jedyna osoba, którą kiedykolwiek widział. Ale czy trzeba mu kogoś więcej? Cóż, okazuje się, że tak. Tym bardziej, że przecież istnieje jakiś świat Nazewnątrz, który trzeba pokazać pięcioletniemu chłopcu z niespożytą porcją ciekawości. Nazewnątrz, które jego Mama tak dobrze znała przed siedmioma laty i za którym tak bardzo tęskni. 

Czy książka Donoghue jest niezwykła? Ciężko mi powiedzieć. Fabuła jest ciekawa, to prawda. Sprawia wrażenie przemyślanej i dopracowanej pod każdym względem. Co do narracji, no cóż, stawianie dziecka w roli narratora chyba już przestało kogokolwiek dziwić? Może na ogół nie są to aż tak małe dzieci, ale dzieci w ogóle, przewijały się przez literaturę tysiące razy. Swoją drogą, mając na uwadze wiek Jacka, miałam pewne wątpliwości co do tego, że pięciolatek może być na tyle inteligentny i spostrzegawczy. Choć może tu należy wziąć poprawkę na warunki w jakich przyszło mu żyć. 

Na pochwałę zasługuje rozróżnienie postrzegania świata, tego w Pokoju i tego Nazewnątrz przez dziecko i przez osobę dorosłą. Oraz postrzegania Nazewnątrz przez osobę, która go wcześniej znała i osobę, która widzi go po raz pierwszy. To faktycznie wyszło autorce fenomenalnie. Dodatkowo wielkim plusem są też genialne opisy rekacji mamy Jacka na otoczenie. Oddanie w pełni jej emocji, a przede wszystkim lęków, posługując się narracją pięcioletniego dziecka wypada genialnie.

Miłym zaskoczeniem było dla mnie wydanie książki. Bardzo mi się podobają te tak zwane zintegrowane okładki. Niby miękkie, dzięki czemu w miarę lekkie, ale z drugiej strony jednak trochę twardsze, co sprawia, że zbyt szybko nie ulegną zniszczeniu.

Recenzja napisana dla portalu LubimyCzytać.pl

Ocena: 4,5/6

Emma Donoghue, tł. Ewa Borówka, Pokój, Katowice, Sonia Draga 2011.