Bohaterką Uciec przed cieniem jest kobieta, której imienia przez całą powieść nie mamy okazji poznać. Zresztą może to i lepiej, wszak nie imię jest w tym wszystkim najważniejsze. Urodzona w Jagniątkowie, gdzie spędziła, powiedzmy sobie szczerze, niezbyt udane dzieciństwo. Będąc dorosłą kobietą wyjechała do Wrocławia, nie tylko na studia, ale także w poszukiwaniu lepszego życia. Tam poznała swojego przyszłego męża, Tadeusza, śpiewaka operowego i tu znów zaczęła się jej droga przez mękę. Zdrady na które starała się nie zwracać uwagi, środowisko, w którym nie potrafiła się odnaleźć, towarzystwo, z którym nie potrafiła znaleźć wspólnego języka i wiecznie siedzący jej na głowie wujek Józio. Jeszcze gorzej zrobiło się, gdy padła decyzja o wyjeździe do Wiednia, gdzie bohaterka już zupełnie nie potrafiła się odnaleźć.

Cała książka stanowi zapis myśli tej jednej kobiety. Przyglądamy się całemu jej życiu, czasem przeskakując kilka lat do przodu, czasem wracając do okresu dzieciństwa i tragicznego wypadku, który rzucił cień na całe jej życie.

Uciec przed cieniem to książka, która stanowi doskonałe studium ludzkiej psychiki. Autorka bez zbędnego ubarwiania wnika w myśli swojej bohaterki, zarysowując jej postać tak wyraziście, że momentami zastanawiamy się czy nie pisze przypadkiem o sobie samej. Samotność i jednoczesny strach przed samotnością zdają się rządzić jej życiem. Ciągła stagnacja, ciągłe obawy przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji, ciągłe pretensje do świata, do ludzi, wreszcie do samej siebie. Strach przed przywiązaniem do kogokolwiek, ale też potrzeba czułości, przywiązania i bycia zależnym od drugiego człowieka. I wreszcie niemożność ułożenia własnego życia po swojemu, gonienie za szczęściem, którego wcale nie chce złapać i ciągłe rozgrzebywanie przeszłości. Niesamowite jest to jak łatwo przychodzi autorce pisanie o tych wszystkich emocjach.

Choć z drugiej strony trzeba też przyznać, że momentami te przemyślenia bohaterki zaczynają drażnić, sprawiają, że ma się ochotę w końcu nią mocno potrząsnąć, bo zaczynamy się zastanawiać ile można? W życiu każdego z nas są takie momenty, kiedy mamy dosyć wszystkiego wkoło i do wszystkiego pałamy niechęcią, albo i nienawiścią. Tyle, że w większości to momenty przejściowe i trudno jest wierzyć, że całe życie może się składać wyłącznie z nich. I wolę wierzyć, że tak nie jest, że nikt nie żyje w ten sposób, bo co to by było za życie.

Ocena: 4,5/6

Ewa Kopsik, Uciec przed cieniem, Gdynia, Novae Res 2010.