Otwieram kopertę. Pierwsza myśl: Boże mój, jakie piękne wydanie. Druga myśl: czemu ja nie mam dzieci? Trzecia… zresztą nieważne jaka była trzecia myśl ;). Ważne jest to, że wydanie jest naprawdę cudowne, dzieciom na pewno się spodoba. Te kolory, te wypukłości na okładce, które osobiście uwielbiam, te mapy po otwarciu książki, te kochane, słodziutkie Toliny stworzone przez Lizzy Duncan.

A potem pukam się w głowę, co Ty wyrabiasz, myślę, przecież wydanie to sprawa absolutnie drugorzędna, zacznij w końcu czytać zamiast się zachwycać. I zaczęłam. I wsiąkłam całkowicie, na kilka chwil, niestety tylko na kilka. Bo choć mogłoby się wydawać , że lekko ponad 170 stron zajmie trochę więcej czasu to trzeba wziąć poprawkę, przecież to w końcu książka dla dzieci, duże litery, dużo obrazków, duże marginesy i większa niż zwykle interlinia robią niestety swoje i skutecznie skracają nam czas w towarzystwie Tolinów.

Głównym bohaterem, który towarzyszy nam od samego początku lektury, przez wszystkie trzy części,  aż do jej końca jest Iskrzak, bardzo mądry Tolin, który odkrywa przed nami tajemnice kolorowych fajerwerek, ludzkiej medycyny, dzięki której, żeby wyleczyć wrastający paznokieć wcale nie trzeba aamputować całej nogi, czy fenomenu latających balonów. W międyczasie nasz mały kompan wpakuję się też w kłopoty, łamiąc pierwsze, najważniejsze prawo Tolinów, które wyraźnie zabrania chociażby prób nawiązania kontaktu z ludźmi (czy też brodaczami), a które złamie dla potrzeb nie tylko swoich, ale każdego Tolina z osobna. Jednak dzięki wrodzonej inteligencji, całkiem niezłej Tolince, będąca córką Arcytolina oraz Grzebuli, który zresztą całkowicie skradł moje serce, z tą swoją drewnianą, tupiącą nogą i wiecznym zaniepokojeniem, przywodzącym mi na myśl kochanego Prosiaczka, wyjdzie z tych kłopotów obronną ręka, uchroni się przed egzekucją, pomoże Artytolinowi pokonać ból, a także dzięki wynalezieniu pomp odprowadzających wodę uchroni Wielką Salę, a tym samym całe królestwo przed przejęciem go przez Ciemne Toliny.

Przyjemne to powiastki, napisane prostym językiem, a jednocześnie zawierające w sobie wiele mądrości. Dla młodego odbiorcy lektura jak znalazł, a jestem pewna, że i dorośli znajdą tu coś dla siebie, jakieś drugie dno.

Polecam.

Ocena: 5/6

Conn Iggulden, il. Lizzy Duncan, Toliny. Wystrzałowe opowieści dla dzieci, Warszawa, Świat Książki, 2010.