Czasem mam ochotę bez większego powodu skrytykować rzecz przez wszystkich chwaloną. Ot tak, po prostu. Sama nie wiem z czego to wynika. Najprawdopodobniej odzywa się moja czysto złośliwa natura. Wszyscy są na tak to ja sobie tupnę nogą i powiem: nie, nie podoba mi się to, nie sięgajcie po to. Choć w zasadzie w tym przypadku wątpie by ktoś poszedł za mą radą, bo Cukiernia pod Amorem wyrobiła sobie już taką opinię, że jedno małe, ciche nie nie jest w stanie jej zniszczyć.

Książkę tę zabrałam ze sobą na wyjazd, do umilania czasu i biorąc pod uwagę długość mojego czytania aż chciałoby się napisać, że to gniot totalny i wynudził mnie jak mało co. Ale wybaczcie, nie lubię kłamać, ponoć też nie potrafię tego robić, więc nie pozostaje mi nic innego jak dołączyć jednak do osób Cukiernią zauroczonych. Tak, staję w rządku, zaraz obok poprzednich recenzentów i zamiast cichego nie głośno krzyczę: dajcie mi natychmiast drugą część!

Autorka przedstawia nam losy rodziny Bysławskich i Zajezierskich. Losy pełne miłości, co wcale nie znaczy, że pełne szczęścia. Poznajemy także rodzinę Hryciów, do której należy tytułowa cukiernia. Początkowo wydawało mi się, że to właśnie o nich wolę czytać, że losy Igi, jej ojca, babki i tajemniczego pierścienia znalezionego podczas wykopalisk prowadzonych na gutowskim rynku są o wiele ciekawsze niż te wstawki, jak je początkowo nazywałam, mówiące o wydarzeniach sprzed tysiąca lat. One początkowo były tylko denerwującym dodatkiem przez który musiałam przebrnąć, by móc czytać dalej o moich bohaterach. Teraz, po zakończeniu lektury, nie wiem sama co wolę, bo zarówno losy Hryciów, jak i Zajezierskich wciągnęły mnie tak ardzo, że aż dziwne, że nie pochłonęłam książki za jednym razem.

Początkowo denerwowało mnie wprowadzanie tylu nowych postaci i opisy, wydawać by się mogło całkiem zbędnych zdarzeń. Jednak teraz już wiem, że nic w tej książce nie jest zbędne, każda postać ma jakąś swoją rolę do odegrania, Zajezierscy przecież, mimo swego hrabiostwa, są najzwyklejszymi ludźmi, którzy za każdym zakrętem spotkać mogą kogoś gotowego im pomóc lub zaszkodzić. Wbrew tytułowi w Cukierni pod Amorem mało znaleźć możemy słodkości, dużo częściej wraz z bohaterami zmuszeni będziemy przełknąć gorzkie łzy roczarowania.

Oto życie: radość przeplatana smutkiem i boleścią.*

Przywiązałam się do bohaterów Gutowskiej-Adamczyk, mam pewne swoje przypuszczenia dotyczące ich dalszych losów i ciekawa jestem czy pokryją się one z tym co pokaże nam autorka w drugiej części. Póki co – czekam.

Ocena: 5/6

Oficjalna strona trylogii.

Małgorzata Gutowska-Adamczyk, Cukiernia pod Amorem. Część pierwsza: Zajezierscy, Warszawa, Nasza Księgarnia, 2010.

* Małgorzata Gutowska-Adamczyk, Cukiernia pod Amorem. Część pierwsza: Zajezierscy, Warszawa, Nasza Księgarnia, 2010, s. 199.