Swego czasu ukazało się na naszym rynku dość sporo książek o dorastaniu w czasach PRL-u. Część z nich nawet czytałam, część zakupiłam do przeczytania na kiedyś, część odpuściłam sobie na starcie. Jedne mi się podobały, inne nie przemówiły do mnie zupełnie, natomiast prawda jest taka, że nawet w tych, które dostały ode mnie najwyższą notę nie potrafiłam się do końca odnaleźć, bo ja tych czasów nie pamiętam. Nie znam ich zupełnie albo właściwie znam tylko z opowieści. Brakowało mi, i jak sądzę nie tylko mi, powieści, która przypomniałaby mi czasy mojego dzieciństwa i mojego dorastania. Lata 90-te też były ważne, może nie aż tak charakterystyczne, ale to też okres wielu nowości, wielu przełomów, z którymi ludzie w moim wieku różnie sobie poradzili i na które różnie reagowali.


Anita Szymborska to dziewczyna jakich wiele. Niczym się nie wyróżnia na tle innych nastolatków. Mogłaby być moją koleżanką ze szkolnej ławki, mogłaby być kilka klas wyżej albo niżej. Mogłaby być mną, tyle, że ja dokonałam kilku lepszych wyborów, mam wrażenie. Ale mogłam też dokonać podobnych lub takich samych. Słuchała Ich Troje i kilku zagranicznych boysbandów, przynajmniej dopóki nie zaczęło to być obciachem. Potem przyszła pora na Paktofonikę i kilka innych zespołów hip-hopowych. Ale to przecież nie tylko o muzyce książka. Bo jest i zamach na World Trade Center, który zmienił myślenie wielu z nas, jest śmierć papieża Polaka, którą przecież wszyscy mocno przeżywaliśmy. A poza tym wszystkim jest też miejsce na pierwszego papierosa i pierwszą flaszkę, na pierwszą miłość i pierwszy seks, na koncerty, z których wraca się nad ranem, na rozczarowania, które sprawiają, że życie traci sens. Jest przyjaciółka, która zachodzi w ciążę zbyt szybko, są drogi, które się rozchodzą, choć wydawało się, że nie rozejdą się nigdy, są decyzje, które trzeba podjąć bez względu na to czy tak naprawdę się tego chce.
Nie jest to książka, która zachwyca. I na pewno nie jest to żadne literackie objawienie. Ale Lata powyżej zera, zwłaszcza za sprawą początkowych rozdziałów, sprawiły, że zalała mnie fala wspomnień. Czasem przyjemnych, czasem mniej przyjemnych, ale przypomniałam sobie mnóstwo wydarzeń, które ukształtowały moją osobowość i sprawiły, że w tej chwili jestem w tym, konkretnym miejscu. No wiecie, na przykład gdyby nie gadu-gadu, to pewnie nigdy nie odważyłabym się zagadać do mojego obecnego męża. Zresztą i Paktofoniki słuchaliśmy sobie razem… 😉 To opowieść zwykłej nastolatki, nie ma tu zadziwiających zwrotów akcji, jest szare życie gdzieś na Śląsku, które toczy się powoli i dość przewidywalnie, ale to doświadczenia wielu z nas.
Myślę, że w książce Anny Cieplak wielu trzydziestolatków odnajdzie cząstkę siebie. I choćby mały fragmencik swojego życiorysu, jakieś miłe wspomnienie. Choćby dla niego jednego warto sięgnąć po Lata powyżej zera.
Anna Cieplak, Lata powyżej zera, Kraków, Wydawnictwo Znak 2017