Ci, którzy znają i odwiedzają blog Doroty Świątkowskiej, wiedzą doskonale, że Moje Wypieki to książka, którą warto mieć na półce. Tych, którzy mają w swoich kulinarnych zbiorach poprzednią publikację autorki, też raczej na zakup namawiać nie trzeba, bo wątpię, by długo się nad nim zastanawiali. Zachęcam natomiast gorąco wszystkich tych, którzy nie znają jeszcze przepisów tej blogerki, a przy tym kochają ciasta, torty i ciasteczka miłością wielką, bo znajdziecie tu wszystko to, na co w danym momencie może Was najść ochota. Chyba, że należycie do grupy leniuszków, która owszem, ciasto chętnie zje, ale woli je sobie raczej kupić niż zrobić. Chociaż i wtedy można się przynajmniej przyjemnie zaślinić marząc o zjedzeniu tego, co znajdziemy na zdjęciach.

MojeWypieki

Najnowsza książka Doroty Świątkowskiej to ponad 100 przepisów na słodkości wszelkiego rodzaju pogrupowane według dziesięciu różnych rozdziałów, takich jak ciasta do kawy, ciasta drożdżowe, ciastka, czekolada, desery, serniki, tarty i ciasta kruche, torty i ciasta tortowe, ciasta bez pieczenia oraz z różnych stron świata.

Powiem Wam jedno… Nie siadajcie głodni do przeglądania tej książki, bo zaślinicie stół, podłogę i wszystko wkoło. Pozaznaczałam sobie tyle smakowitości do zrobienia, że po pierwsze nie wiem, kiedy znajdę na to czas, a po drugie, jak już znajdę, kto będzie to wszystko jadł. Tym bardziej, że mój mąż raczej gardzi słodkim (tak, ja też się zastanawiam skąd on się urwał). W każdym razie koniecznie muszę wypróbować przepisy na razowe bułeczki drożdżowe (bo dotąd robiłam tylko pszenne), kardamonowo-cynamonowe pączki, czekoladki z orzeszkami ziemnymi i solą morską (tak banalnie proste, a wydają się pyszne), sernik potrójnie czekoladowy, czekoladowe ptysie z malinami, tort black red white, tartę czekoladowa z truskawkami i orzechami, placuszki twarożkowe z morelami, malinową kremówkę, ciasto czekoladowe z białym musem czekoladowym i malinami…. Och, i znów się rozmarzyłam totalnie.

Czego tu nie ma? Ciasta z owocami i warzywne, torty, torciki, bezy, ciasteczka, muffinki, tarty i deserki, placuszki, naleśniki, bułeczki… Myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie, a ci, którzy naprawdę kochają słodkie, będą po prostu wniebowzięci. Dorota Świątkowska bazuje na dobrze znanych i łatwo dostępnych składnikach, a prowadząc nas dokładnie przez każdy etap przygotowań, sprawia, że nawet to, co początkowo wydaje się trudne, okazuje się tak naprawdę raczej tylko pracochłonne.

Najbardziej chyba podoba mi się, że Dorota Świątkowska nie podąża za tą wszechogarniającą modą na bez – bez glutenu, bez mleka, bez jajek, bez cukru, blebleble. Jest czasem mocno kalorycznie, ale ja akurat jestem z tych dziwaków, którzy uważają, że dobre ciacho po prostu musi mieć trochę więcej kalorii. Niech i pójdzie w boczki, jeśli tylko jest na tyle pyszne, by nie było mi tych moich boczków żal. W Moich wypiekach znajdziecie więc przepisy proste (choć czasem długa lista składników, a przede wszystkim zdjęcie z pięknie prezentującym się efektem końcowym może sprawiać zupełnie inne wrażenie), bez udziwniania i wydziwiania. Dokładnie tak jak lubię.

Dorota Świątkowska, Moje Wypieki. Całkiem nowe przepisy, Warszawa, Wydawnictwo EGMONT 2016