Rodzice są beznadziejni. Wszystkiego zabraniają, wprowadzają co rusz nowe zakazy, i nie pozwalają ani bawić się nad potokiem, ani zaglądać do pieca, każą jeść warzywa i orzechy, za to chowają czekoladę… Nic dziwnego, że pewnego dnia Królewna Gadulewna postanawia uciec z domu i założyć własne królestwo, Pozwalandię, w której nikomu na nic nie pozwalać się nie będzie*. Po drodze zaś, w pobliskim lesie, spotka Chichraszka, uroczego skrzacika, który kocha smażyć i jeść naleśniki, a chichranie jest dla niego życiową podstawą. Razem zbudują królestwo, będą szukać idealnego księcia dla Gadulewny (choć kto mógłby z nią wytrzymać, skoro ciągle tylko gada i gada?) i przeżyją atak fanfaronków, których przywódca Brzydulewicz Fanfaronek zakocha się w Królewnie do szaleństwa i bez wzajemności.


Chichraszek to książeczka, której krótkie rozdziały idealnie sprawdzą się na wieczorne czytanie przed snem, choć nie wykluczam, że dziecko zaciekawione dalszymi przygodami Królewny i skrzacika-łaskotnika zmuszą Was do przeczytania całości na raz… A potem jeszcze raz. Myślę, że książeczka Marzeny Nehrebeckiej i Moniki Brózdy to też dobry wstęp do rozmowy z dzieckiem na temat zakazów i nakazów oraz tego, że nie wynikają one wyłącznie ze złej woli rodziców, ale służą czemuś więcej i na ogół mają na celu głównie dobro naszego malucha.
Jestem przekonana, że Wasze dzieci pokochają nie tylko Chichraszka, którego wygląd, mimo ogromnego uśmiechu, może w zasadzie trochę odstraszać, ale przede wszystkim królewnę Gadulewnę. A już z całą pewnością niesamowicie spodoba im się pomysł utworzenia własnej Pozwalandii… 😉
Marzena Nehrebecka, Monika „Yolk” Brózda, Chichraszek, Kraków, Wydawnictwo Znak 2016
*s. 7