Oto książka, która zachwyci nie tylko niejedno dziecko, ale także niejednego rodzica. Moja pierwsza encyklopedia obrazkowa to czternaście rozkładówek przedstawiających podstawowe pojęcia i sytuacje towarzyszące dziecku od najmłodszych lat (zaczynając od kształtów, kolorów i cyfr, poprzez części ciała, członków rodziny, pory dnia i roku aż do miejsc takich jak przedszkole czy plac zabaw), a dzięki temu stwarzających spore pole do popisu. Możliwości jakie daje ta książka jest mnóstwo… Od zwykłego pokazywania obrazków, nazywania ich i krótkich opowiastek (na tym etapie aktualnie jesteśmy), poprzez ćwiczenie spostrzegawczości i zachęcanie dziecka do odnajdywania różnych elementów, liczenia ich, grupowania, zadawania najrozmaitszych pytań (a naprawdę tych pojawia się w głowie mnóstwo już od pierwszego przejrzenia książki, a z każdym kolejnym przejrzeniem dochodzą kolejne!), aż do prowadzenia długich i z pewnością pouczających dla obydwu stron dyskusji.

MojaPierwszaEncyklopediaObrazkowa

Książka nie zawodzi pod względem wydania. Grube, kartonowe strony przetrwają niejedno zderzenie z małymi, nieporadnymi jeszcze rączkami, a kolorowe, duże obrazki zwrócą uwagę nawet tych najmłodszych. Wielkim minusem dla mnie jest sama grafika, bo totalnie ona do mnie nie trafia. Nie przekonują mnie te czerwone twarze z wielkimi oczami, nieforemne zwierzaki i rysunki, które wywołały u mnie dziwną niepewność co do tego czy naprawdę są tym, czym się wydają (czy to na pewno nos? Albo naleśniki? A może ktoś mi powie czym jest to coś z krową na rozkładówce z jedzeniem? To ser? Masło?). Prawda jest jednak taka, że mimo kijowej grafiki, to książka, która zapewni dziecku wiele godzin dobrej zabawy, bo każda rozkładówka to ocean nieskończonych możliwości. To milion pytań, które możemy zadać dziecku (i pewnie drugi milion tych, które ono może zadać nam) i rozmów, które one zrodzą.

MojaPierwszaEncyklopediaObrazkowa2

Rodzicom polecam z całego serca, ciocie i wujków zachęcam do zakupów – myślę, że to będzie super prezent. A my? Na razie oglądamy obrazki, ale już nie mogę się doczekać aż Bąbel stanie się troszkę bardziej kumaty – liczę na ogrom świetnej zabawy i dyskusji do późnej nocy! Choć może lepiej nie zbyt późnej… 😉

Jan Kallwejt, Moja pierwsza encyklopedia obrazkowa, Warszawa, Nasza Księgarna 2016