Nie dziwię się, że Gwiazd naszych wina szturmem wbiło się na wszelkie listy bestsellerów, podbiło miliony serc i zachwyciło aż tylu odbiorców. Trudno pisać o śmierci tak, by nie popaść ani w śmieszność ani w nadmierną ckliwość. Trzeba mieć sporo wyczucia, by odpowiednio to wyśrodkować, a Johnowi Greenowi z całą pewnością się udało. Chyba właśnie w tym tkwi jego sukces.

GwiazdNaszychWina

…świat to nie instytucja do spełniania życzeń*.

Hazel Grace ma szesnaście lat i raka tarczycy z przerzutami do płuc. Brzmi źle, prawda? A tak naprawdę jest jeszcze gorzej. Nie czarujmy się, zwyczajnie nie ma już szans na wyzdrowienie, a jej najlepszym przyjacielem jest butla tlenowa, która musi towarzyszyć jej dosłownie wszędzie i którą pieszczotliwie nazywa Philip. Augustusowi Watersowi jakiś czas temu udało się pokonać kostniakomięsaka, który jednak doprowadził do tego, że Gus musiał pożegnać się z jedną ze swoich nóg. Cóż, została jeszcze druga, a nawrotu choroby póki co nie widać, więc może nie jest tak źle? Jest jeszcze Isaac cierpiący na nowotwór oczu i przygotowujący się właśnie do operacji usunięcia drugiego oka, która sprawi, że cały świat stanie się dla niego jedną wielką ciemnością. Trójka przyjaciół, poznanych na grupie wsparcia, starająca się jak tylko może, by jak najlepiej wykorzystać każdą z danych chwil.

Na tym świecie jest tylko jedna rzecz okropniejsza niż umieranie na raka w wieku szesnastu lat, a jest nią posiadanie dziecka, które na tego raka umiera**.

Myślę, że siła tej książki tkwi właśnie w jej nietuzinkowych bohaterach. Hazel, nad wiek dojrzałej szesnastolatki, która nie chce być utrapieniem dla żadnej z osób, którą kocha i która nie chce pozostawić po sobie bólu. Augustusie, nieco zbyt pewnym siebie, ale pełnym uroku chłopaku, który w przeciwieństwie do Hazel najbardziej boi się zapomnienia. I Isaaku, wrażliwym nastolatku, dla którego utrata ukochanej jest znacznie większym ciosem niż utrata wzroku.

Chciałam wiedzieć, że nic mu nie będzie, jeśli umrę. Chciałam nie być granatem, niszczycielską siłą w życiu ludzi, których kochałam***.

Gwiazd naszych wina to pokazanie nie tylko świata chorych, ale także ich relacji ze światem zdrowych. Relacji różnorakich i na różnych poziomach. Niektórzy chcą być przy kochanej osobie aż do końca, bez względu na to ile bólu sprawi im ich odejście. Inni wolą wycofać się już wcześniej, żeby sobie tego bólu nieco oszczędzić. Jedni współczują, drudzy okazują litość, a jeszcze inni traktują osoby chore na równi ze zdrowymi.

Miłość to dotrzymywanie obietnic wbrew wszystkiemu****.

To cudowna, wzruszająca, łapiąca za serce opowieść o pierwszej, młodzieńczej miłości, subtelnej, delikatnej, niewinnej. Ale też o miłości, która może być tą ostatnią w życiu, więc przeżywanej po stokroć bardziej, intensywniej, z większą świadomością i dojrzałością. To książka o przyjaźni, o bliskości, o nierównej walce i o stracie, z którą ogromnie ciężko się pogodzić.

Zakochałem się w tobie i nie zamierzam sobie odmawiać prostej przyjemności wyznania prawdy. Kocham cię i wiem, że miłość jest tylko wołaniem w próżni, a zapomnienia nie da się uniknąć, że wszyscy jesteśmy skazani i nadjdzie dzień, kiedy cały nasz wysiłek obróci się w pył, wiem, że słońce pochłonie jedyną ziemię jaką mamy, a ja cię kocham*****.

Powieść Johna Greena wyróżnia się zdecydowanie na tle innych, dotykających podobnego tematu powieści dla młodzieży, chociażby przez to, że autor nie ucieka się do taniego sentymentalizmu, nie stosuje oczywistych i banalnych chwytów, mających na siłę doprowadzić czytelnika do łez wzruszenia. Wręcz przeciwnie… o chorobie i śmierci pisze z dużym dystansem, ironią, z odrobiną humoru, nierzadko wkładając w usta swych bohaterów niewybredne żarty, przez co może stają się tym bardziej ludzcy, przez co jeszcze bardziej się do nich przywiązujemy i jeszcze bardziej przeżywamy ich nieszczęścia.

John Green, Gwiazd naszych wina, Wrocław, Bukowy Las 2013

*s. 185

**s. 13

***s. 176

****s. 67

*****s. 158