Bądźmy szczerzy – fanką kuchni Elli Woodward z całą pewnością nie zostanę. Nie jestem może miłośniczką mięsa, ale całkiem nie potrafiłabym z niego rezygnować. Za bardzo kocham jaja i sery, żeby wykluczyć z mojej diety nabiał, moja miłość do słodkości jest zaś już chyba na tyle znana, że nawet nie muszę wspominać co by się ze mną działo, gdyby ktoś kazał mi odstawić cukier. To po prostu nie dla mnie i mam nadzieję, że nigdy nie będę zmuszona do tego, by z tych produktów rezygnować. Ella Woodward poniekąd zmuszona została, bo jak pisze: Latem 2011 roku, gdy byłam już po drugim roku studiów, zdiagnozowano u mnie dość rzadką chorobę – zespół posturalnej tachykardii ortostatycznej (POTS). […] Jak się pewnie domyślacie, miało to druzgocący wpływ na moje życie – nie mogłam chodzić, spałam po szesnaście godzin na dobę, cierpiałam na przewlekły ból i niekończące się kołatanie serca, nieznośne problemy żołądkowe i ciągłe bóle głowy, zdarzały mi się omdlenia… Ta lista nie ma końca. […] I tak z dnia na dzień przeszłam na zdrową dietę opartą na produktach roślinnych, całkowicie rezygnując z mięsa, nabiału, cukru, glutenu, przetworzonej żywności naszpikowanej substancjami chemicznymi i dodatkami*.

Smakowita Ella to przede wszystkim niezłe kompendium wiedzy dla osób pragnących zmienić swój sposób odżywiania, dla tych, którzy są jeszcze nieco pogubieni w tym, co jeść powinni, a po co sięgać raczej im nie wolno oraz dla tych, którzy jakieś obeznanie w temacie już mają, ale potrzebują to jeszcze trochę uporządkować. Ella Woodward z ogromną skrupulatnością charakteryzuje poszczególne grupy produktów, na których opiera przygotowywane przez siebie potrawy. Owoce, warzywa, orzechy i nasiona oraz zboża stanowią podstawy jej codziennego menu i to właśnie na nich skupia się autorka. Jednocześnie podstawy jej kuchni stanowią także poszczególne rozdziały książki.
Wśród przepisów znalazły się zarówno propozycje śniadaniowe, obiadowe czy kolacyjne, ale Ella nie zrezygnowała również z różnorakich deserów zaczynając od lodów, poprzez pieczone jabłka czy banany aż na muffinkach, ciasteczkach i ciastach kończąc. Myślę więc, że każdy łasuch powinien się czuć usatysfakcjonowany.
Niestety, prawda jest taka, że gdybym chciała zacząć gotować dokładnie według przepisów Elli, to musiałabym zacząć od ogromnego uzupełnienie kuchennych szafek. Mam wrażenie, że z tego, co na co dzień można znaleźć w naszej kuchni (choć przecież korzystam z różnego rodzaju kasz, nasion i zbóż), niewiele przepisów dałoby się zrealizować ot tak, bez dokupowania choć jednego ze składników lub niewielkich zmian. W jednym zabraknie sosu tamari, w innym pasty tahini, gdzie indziej mleka migdałowego, mąki gryczanej lub z brązowego ryżu czy syropu klonowego. Produktów, które póki co uważam za zbędny wydatek, choć na szczęście da się je w większości zastąpić innymi.
Całą książkę autorka rozpoczyna od opisu podstawowych produktów, na których opiera swoje przepisy, urządzeń, z których najczęściej i najchętniej korzysta, wyjaśnień dotyczących tego jak gotować produkty zbożowe, prosty wywar warzywny czy masło orzechowe. Ale również każdy rozdział rozpoczyna się od kilku słów na temat tego, co nas w nim czeka. Tak więc przy warzywach znajdziemy co nieco na temat technik ich przygotowania, przed napojami objaśnienia dotyczące tego jak zrobić smoothie, a jak sok, zaś przed nasionami i orzechami opisy poszczególnych ich rodzajów. Na końcu książki znajdziemy zaś ulubione sklepy Elli oraz propozycje dań na kolację dla przyjaciół, piknik czy niedzielny obiad.
Ella Woodward, Smakowita Ella. Cudowne produkty i przepyszne jedzenie, które pokochacie ty i twoje ciało, Kraków, Wydawnictwo Znak 2016
*s. 7-8