PREMIERA: 30 MARCA 2016!

Trzymanie w domu pingwina, karmienie go kupionymi na targu sardynkami i kąpanie w wannie może wydawać się lekką ekstrawagancją. Na osobę, która decyduje się na przygarnięcie takiego zwierzaka można patrzeć z powątpiewaniem, może nawet lekkim politowaniem, zastanawiając się co też ten człowiek miał w głowie decydując się na taki krok. Punkt widzenia zmienia się jednak nieco w momencie, gdy okazuje się, że zabranie pingwina do własnego mieszkania było prawdopodobnie jedynym sposobem na jego uratowanie. Poza tym, czymże jest zwykły mały pingwin w obliczu hodowania w przydomowym ogródku dwóch aligatorów, jak robiła to mama Toma Mitchella?

LekcjeZPingwinem

Nie wiem co bym zrobiła, gdybym podczas spaceru brzegiem plaży natrafiła na widok, którego świadkiem stał się autor Lekcji z pingwinem. Zaczęła krzyczeć? Płakać? Uciekać? Na piasku leżały setki nieżywych zwierząt, od słupka oznaczającego maksymalny poziom wody w czasie przypływu aż do morza, i dalej wzdłuż wybrzeża na północ. Martwe pingwiny, pokryte lepką smołą i ropą. Widok ten był tak straszliwy, odrażający i smutny, że w mojej głowie od razu zrodziło się pytanie, co czeka cywilizację, która toleruje taką profanację życia, a często sama za nią stoi*. Czy można się dziwić, że gdy wśród tego cmentarzyska dostrzegł jedno poruszające się jeszcze zwierzę z całej siły zapragnął mu pomóc? Wiedział o pingwinach mniej niż nic. Przy pierwszym podejściu spotkał się z agresją zwierzęcia. Nie miał pojęcia jak oczyścić go z oblepiającej i powoli uśmiercającej mazi, a jednak w ciągu krótkiej chwili jego jedynym celem stało się uratowanie tej kupki nieszczęścia stojącej na granicy życia i śmierci.

Przede mną rozpościerały się dwie ścieżki prowadzące w różnych kierunkach, a ja musiałem dokonać wyboru. Kiedy to zrobię, nie będzie odwrotu. Jedna z tych ścieżek prowadziła prosto, pozbawiona zakrętów i wybojów. Wystarczyło zostawić pingwina na plaży […] Była też jednak druga ścieżka, błotnista i pełna kolein, tak zarośnięta ciernistymi chaszczami, że sięgałem wzrokiem tylko do pierwszego zakrętu. Ta ścieżka dawała Juanowi Salvadorowi szansę.**

Może to jednak nie autor książki pomógł umierającemu pingwinowi, a stało się zupełnie na odwrót? Nie w sensie dosłownym oczywiście, przecież Mitchellowi nic nie zagrażało, a jednak nie da się ukryć, że pojawienie się w jego życiu Juana Salvado odmieniło je zupełnie. Lekcje z pingwinem to historia niezwykłej przyjaźni, w której widać wyraźnie jak wielu rzeczy ludzie mogą się od zwierząt nauczyć. Jak wiele powinni od nich czerpać, zamiast spychać je wciąż na dalszy plan. I jak wiele im zawdzięczają.

To opowieść o pingwinie, który zmienił życie nie tylko autora książki, ale także kilku innych osób, między innymi jego ucznia – Diego Gonzalesa, który dzięki przyjaźni z tym niezwykłym zwierzęciem z zahukanego, stojącego na uboczu chłopca zmienił się właściwie w szkolną gwiazdę.

Choć przeróżni compañeros, których spotykałem na swojej drodze – i często dzieliłem z nimi przygody, ogniska, posiłki, a nawet namioty – byli ludźmi interesującymi, traktowałem ich raczej jak okręty mijane nocą. Nigdy nie otworzyłbym przed nimi serca ta jak przed Juanem Salvado. Podobne uczucia towarzyszyły innym osobom, które miały okazję go poznać. Jak to możliwe, że zwyczajny pingwin przynosi pociechę każdemu, z kim się zetknie? Dlaczego na jego taras przychodzą liczni goście i obnażają przed nim dusze, jakby go znali od urodzenia? Co takiego miał w sobie, że traktują go jak przyjaciela, na którym można polegać w chwilach załamania?***

Lekcje z pingwinem to jednak nie tylko opowieść o nietypowej przyjaźni między człowiekiem a pingwinem, ale także opis szkolnej codzienności autora czy sytuacji politycznej w Argentynie lat 70. ubiegłego wieku, szalejącej inflacji, zmuszającej ludzi do wydawania całej wypłaty jednego dnia na rzeczy, które nawet niekoniecznie były im potrzebne, położeniu najuboższych oraz zbliżającej się wojnie o Falklandy. Tom Michell pisze lekko i z humorem, co sprawia, że jego wspomnienia chłonie się z nieustającą ciekawością, nie da się jednak zaprzeczyć, że to właśnie fragmenty dotyczące Juana Salvado są tymi, na które czytelnik czeka najbardziej. I jednocześnie tymi, które z całą pewnością najbardziej chwytają za serce.

Tom Michell, Lekcje z pingwinem, Kraków, Wydawnictwo Literackie 2016

*s. 16

**s. 62-63

***s. 227