Tytułowy Tom ma jedenaście lat i dwudziestopięcioletnią, nie do końca dojrzałą, za to skorą do zabawy matkę. Mieszka w przyczepie i żywi się tym, co udaje mu się zwinąć z ogródka sąsiadów. Umie dbać o pomidory, przygotować potrawkę z królika, nie cierpi, gdy jego mama popełnia błędy ortograficzne, a pewnego dnia w pobliskim ogródku spotyka zapłakaną starszą panią, która potrzebuje pomocy jeszcze bardziej niż on sam.

Barbara Constantine stworzyła powieść bardzo lekką, napisaną prostym językiem, wciągającą i przy tym zatrzymującą myśli czytelnika na nieco dłuższą chwilę. Może zbyt dużo tu dziwnych zbiegów okoliczności, zbyt wiele nieprawdopodobnych przypadków, takich, które sprawiają, że w pewnym momencie już wiemy o co chodzi autorce i do jakiego końca nas prowadzi, ale przymykam na to oko, bo całość naprawdę mi się podobała.
To nie jest kolejna powieść o trudach nieszczęśliwego dzieciństwa, choć mogłoby się tak początkowo wydawać. To nie jest kolejna powieść o zaniedbanym dziecku, choć główny bohater niewątpliwie zalicza się do tego grona. Mały człowiek Tom to urocza opowieść o chłopcu, który potrafił być bardziej dojrzały od własnej matki, znaleźć radość tam, gdzie jest jej naprawdę niewiele i w dodatku podzielić się nią z każdą napotkaną na swojej drodze osobą. To książka, która zaskakuje, wzrusza i bawi. Która pokazuje, że nie wszystko jest takie, jakie mogłoby się wydawać, a los, który wydaje się przegrany może się w końcu i do nas uśmiechnąć.
Barbara Constantine, Mały człowiek Tom, Katowice, Sonia Draga 2015