Akcja Czarnych skrzydeł obejmuje ponad trzydzieści lat życia dwóch głównych bohaterek-narratorek. Szelma to czarnoskóra córka niewolnicy, od najmłodszych lat posłuszna swoim panom, wychowana w duchu całkowitej uległości, od dziecka przygotowywana do tego, by całe życie służyć innym. Sara to stojąca po przeciwnej stronie córka sędziego i właściciela plantacji, dziewczynka, która w dniu jedenastych urodzin dostaje dość nietypowy (albo może właśnie zupełnie typowy jak na tamte czasy) prezent: Szelmę. W tym dniu właściwie po raz pierwszy krzyżują się ich ścieżki, ścieżki wytyczone przez państwa Grimké, obowiązujące zasady i rzeczywistość, w jakiej przyszło im żyć, a na którą żadna z nich nie chce się zgodzić. To dwie dziewczynki, których losy zostały na zawsze połączone i które, chcąc czy nie chcąc, odegrają bardzo ważną rolę w życiu tej drugiej. 

Opierając się o faktyczne losy sióstr Grimké, o których większość z nas z pewnością nigdy nie słyszała, Kidd ukazuje początki abolicjonizmu i walki o prawa kobiet, tworząc przy tym obraz kobiet odważnych i gotowych do poświęcenia dla wyższego dobra. W każdej z bohaterek Czarnych skrzydeł w pewnym momencie rodzi się bunt, przeciwko niewolnictwu, przeciwko niesprawiedliwości, przeciwko niewłaściwemu traktowaniu płci pięknej, a przy tym słabszej i zupełnie w tamtych czasach lekceważonej. Bunt, który prowadzi do podejmowania czasem dość radykalnych kroków, do otwartej i momentami zupełnie samotnej walki z przekonaną o słuszności swoich czynów większością. W rewelacyjny sposób autorka pokazuje także to, że niewolnictwo nie jest wyłącznie fizycznym zniewoleniem; to przede wszystkim coś, co mamy w głowie. Można być pozornie wolnym człowiekiem, a mimo to pozwolić na zamknięcie się w więzieniu zbudowanym przez konwenanse, dać przykleić sobie etykietkę, przestać być sobą i całkowicie podporządkować się innym. Trzeba mieć w sobie niesamowicie dużo odwagi, silnej woli i chęci do chociażby podjęcia walki, żeby się z tych umysłowych krat wyrwać.

Była uwięziona, tak samo jak ja. Tyle że ona tkwiła w pułapce własnego umysłu, pułapce otaczających ją ludzi, a nie prawa. Pan Vesey mawiał podczas zgromadzeń w kościele afrykańskim: „Bądźcie ostrożni, byście nie zostali zniewoleni po dwakroć. Raz przez wasze ciała i raz przez wasze umysły”.*

Rzeczywistość ukazana w Czarnych skrzydłach nie jest z całą pewnością (nomen omen) czarno-biała. To świetna powieść zestawiająca ze sobą dwa zupełnie różne światy: niewolników i właścicieli, przy czym żaden z tych światów nie jest ani lepszy, ani gorszy. Sue Monk Kidd pokazuje, że czasy niewolnictwa były trudne. Jednakże udowadnia też, że to nie był łatwy okres nie tylko dla samych niewolników, ale również dla ludzi, którzy musieli przyjąć ogólnie panujące zasady wbrew sobie i własnym przekonaniem. Którzy musieli stać się czyimś właścicielem, chociaż wcale tego nie chcieli. Którzy za sprzeciwienie się konwenansom często musieli ponieść wysoką, czasem zbyt wysoką cenę. I, którzy zaciekle walcząc o wolność dla innych częstokroć tracili własną. 

Warto przeczytać.

Sue Monk Kidd, Czarne skrzydła, Kraków, Wydawnictwo Literackie 2014

*s. 270