Moja matka umarła dwukrotnie. Obiecałam sobie, że nie pozwolę, aby historia jej życia została zapomniana, ale nie znajdowałam czasu ani ochoty, by ją spisać.*
Tak zaczyna się historia rodziny Topraków. Dwóch bliźniaczek, złączonych jedną duszą, urodzonych w wiosce nad Eufratem. Oraz ich najbliższych. Dzieci, które straciły matkę. Ojca, który odszedł. Syna, który zabił. Tak zaczyna się historia o winie, odkupieniu, utracie honoru oraz miłości.
Bo Honor to dla mnie przede wszystkim szalenie smutny obraz miłości, która choć mogłaby dać szczęście, w zderzeniu z tą, a nie inną kulturą, nie ma prawa istnieć, która musi być ukryta i z której, prędzej czy później, zwyczajnie trzeba zrezygnować, nawet jeśli tylko ona jest w stanie nadać jakikolwiek sens naszemu życiu.

Każdy z bohaterów Shafak jest dopracowany, życie każdego z nich hipnotyzuje, ale też często wywołuje ogromny żal i współczucie. Jest jakaś cząstka magii w przyglądaniu się zmianiom zachodzącym w Iskenderze podczas pobytu w więzieniu, narastającej nienawiści w sercu Esmy, niepewności i strachu w zachowaniu Pembe, ogromnej samotności Jamili, wybaczeniu, które dokonuje się w Yunusie. Każda z tych postaci jest na swój sposób fascynująca. Jeszcze bardziej fascynujące jest obserwowanie jak ich losy się ze sobą splatają, jak bardzo jedno wpływa na drugie. Mnie najbardziej tknęła historia Jamili, tej, o której być może w całej powieści, powiedziano najmniej, ale która jednocześnie straciła najwięcej, raz po raz płacąc za nie swoje błędy.
Po odwróceniu ostatniej kartki narodził się we mnie jakiś bunt. Bunt, który nie zgadza się na pojmowanie honoru w ten sposób. Bunt, który nie zgadza się na przekreślanie miłości. A wreszcie bunt, który nie zgadza się na takie traktowanie kobiety. Po zakończeniu lektury huczało mi w głowie tysiąc myśli i wciąż te same powtarzające się pytania. Dlaczgo nikt nie zauważył winy mężczyzny, który odszedł od żony, porzucił dzieci, postanowił szukać szczęścia gdzie indziej? Dlaczego to kobieta ponosi odpowiedzialność za winę swego męża? Dlaczego to ona nie może zaznać choć odrobiny radości? Dlaczego jej się odbiera prawo do szczęścia? I wreszcie dlaczego… dlaczego to wciąż się zdarza? To pytania, na które nie jestem w stanie znaleźć odpowiedzi. I na które chyba nie chcę tej odpowiedzi szukać.
Oceniałam. Wielokrotnie. Potępiałam. Gardziłam. Współczułam. Żałowałam. Czytając Honor nie byłam w stanie odciąc się od szalejących we mnie emocji, a to sprawiło, że musiałam zacząć osądzać. Tym bardziej podziwiam Shafak. Ona daleka jest od oceniania swych bohaterów. Ona tylko nakreśliła ich historię. Historię, obok której nikt nie będzie w stanie przejść obojętnie.
Honor to powieść napisana z rozmachem, ale i wielkim rozmysłem, dbałością o detale, niezwykle przemyślana. Choć Shafak często zmienia miejsce akcji, miesza chronologię i perspektywy, to nie sposób się w tym wszystkim pogubić. Każdy kolejny rozdział stanowi część układanki, które zbieramy i dopasowujemy do siebie z niesłabnącą ciekawością, po to, by autorka raz za razem zaskakiwała nas czymś, czego zupełnie się nie spodziewaliśmy. Ale co jednocześnie idealnie pasuje do tego, co już wiemy.
Pomijając czy to doskonałą konstrukcję fabuły czy to emocje wywołane przez tę powieść, przyznać muszę, że już dawno, bardzo dawno, nie czytałam książki napisanej tak pięknie. Shafak po prostu mnie zaczarowała i naprawdę ciężko znaleźć mi słowa, które mogłyby w pełni wyrazić mój zachwyt.
Są książki, które czyta się głównie dla treści, dlatego, że nas wciągają od pierwszych stron. Powieści, które mogą być napisane nieco słabiej, ale wywołują taki ogrom emocji, że potrafimy przymknąć oczy na pewne niedociągnięcia. Są też takie, w których najważniejszy jest sposób podania treści i nawet jeśli fabuła nie do końca nas przyciąga, czytamy dalej oczarowani stylem, zachwycając się kunsztem literackim autora, zachłystując poszczególnymi zdaniami, wyłapując co piękniej brzmiące frazy. Honor można spokojnie zaliczyć do obu tych kategorii.
To zdecydowanie jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam. I jedna z autorek, do których z pewnością będę wracać.
Recenzja opublikowana na dlalejdis.pl
Elif Shafak, Honor, Kraków, Wydawnictwo Literackie 2013.
*s. 7