Oczy Kirana Niny Gatti mają tak naprawdę trzech głównych bohaterów. Samą Ninę, narratorkę, z perspektywy której poznajemy wszystkie wydarzenia, jej kochanka Kirana oraz… Nepal, który stanowiąc niby tylko tło jest niemniej ważny niż ludzie.

Lądując pierwszy raz w Nepalu, Nina jeszcze nie wie czy kiedykolwiek do niego wróci. Z upływem kolejnych dni zaczyna się jednak zakochiwać w tym miejscu. A później i w Kiranie, przystojnym pracowniku hotelu. Sama często zastanawia się nad tym czy można w dwa dni kogoś pokochać? To wydaje się szaleństwem.* A jednak… po powrocie do Polski tęsknota nie pozwala jej zapomnieć, a serce wyrywa się do tego jednego miejsca kilkaset kilometrów dalej, do tego serca czekającego tylko na nią. 

Zachwyty nad pięknem Kirana, nad jego cudownymi oczami, nad nieskazitelną czekoladową skórą, nad umięśnionym ciałem mogą w końcu zacząć nudzić. Albo drażnić. Mnie drażniły chyba tylko przez chwilę, potem zaczęły wywoływać już tylko pobłażliwy uśmiech, bo w gruncie rzeczy są naprawdę słodkie i urocze. Zresztą, koniec końców, pomimo tego, że Nina momentami zachwyca się jak mała dziewczynka albo jak nastolatka, która przeżywa właśnie swą pierwszą wielką miłość, to tak naprawdę tą nastolatką z wyidealizowaną wizją świata wcale nie jest. Owszem, pozwala sobie na chwile zapomnienia, zatraca w tej miłości, której przyszło jej doświadczyć, ale jednocześnie ma w sobie ogromną dojrzałość, która pozwala jej spojrzeć na związek z Kiranem z dużym dystansem. 

Co najważniejsze jednak Oczy Kirana to nie tylko historia związku Polki i Nepalczyka. To też piękna opowieść o jego kraju. I właśnie te fragmenty poświęcone różnym aspektom życia w Nepalu ujmują najbardziej. W niemalże każdym zdaniu tej książki widać ogromną ciekawość autorki i wielki zachwyt nad światem, który przyszło jej poznać, nad kulturą, zupełnie odmienną od naszej. To sprawia, że prędzej czy później także czytelnik musi zacząć się zachwycać feerią barw, smaków i zapachów.

To też jednocześnie sprawiło, że za ogromny minus książki uważam brak zdjęć. Sama Nina wielokrotnie wspomina o tym, że nosząc ze sobą wszędzie aparat fotografuje napotkanych ludzi, miejsca, dżunglę, stragany, kawiarenki i mnóstwo drobiazgów, tak wyjątkowych przecież dla tego zakątku świata. Myślę, że fotografie zamieszczone między stronami uczyniłyby tę książkę jeszcze ciekawszą i bardziej wartościową.

Relacje międzyludzkie, kultura, religia, jedzenie, a przede wszystkim miłość w Nepalu zdają się być zupełnie inne niż w Polsce. To sprawia, że związek dwojga ludzi z tych zupełnie innych światów wydaje się niemal niemożliwy. Czy można porzucić to, co stałe i niezmienne, opuścić kraj, w którym żyło się od lat, rodzinę i najbliższych przyjaciół w imię miłości i przyszłości, której nie do końca jest się pewnym?

Oczy Kirana to świetna lektura na pożegnanie lata, ale nie tylko. Jestem pewna, że sprawdzi się także w czasie zbliżających się jesiennych wieczorów jako godny towarzysz parującego gorącą herbatą kubka.

Recenzja opublikowana na dlalejdis.pl

Nina Gatti, Oczy Kirana, Warszawa, Prószyński i S-ka 2013.

*s. 70