Inspirowana życiem włoskiego tenora Mario Lanzy Rzymska przygoda pełna jest nie tylko muzyki, ale i dobrego włoskiego jedzenia.

Dom spokojnej starości pod wezwaniem Matki Boskiej Łaskawej. To tu na każdych drzwiach wisi zdjęcie. W większości to zdjęcia przedstawiające szczęśliwe kobiety w sukniach ślubnych, dziewczynki w strojach komunijnych lub młode matki z niemowlętami w ramionach. Na zdjęciu Serafiny Maggio widnieje mężczyzna. Przystojny mężczyzna, który niejednej kobiecie mógłby zawrócić w głowie. Mężczyzna, którego inne mogłyby jej zazdrościć. On jednak nigdy nie był jej mężem. Kim więc był i dlaczego właśnie jego zdjęcie znalazło się na drzwiach jej pokoju?
Tym niezadanym wprost pytaniem rozpoczyna się Rzymska przygoda po to, byśmy chwilę później, wraz z główną bohaterką, a zarazem narratorką, mogli się przenieść do Rzymu lat 50. Byśmy mogli poznać historię Serafiny, jej dwóch sióstr oraz sławnego Mario Lanzy i jego rodziny. Byśmy na jakiś czas mogli zagościć w domu, a właściwie hotelu, do którego dziewiętnastoletnia wówczas dziewczyna trafiła zupełnie przypadkiem i została na kolejne cztery lata, uciekając przed własnym przeznaczeniem.
Widywałam ich każdego dnia, przez ponad rok towarzyszyłam im w trudnych i pięknych chwilach. Znałam zapach włosów Betty, potrafiłam lepiej niż ktokolwiek inny odczytywać zmiany jej nastroju. Rozumiałam ich znacznie lepiej niż ktokolwiek w tej sali, a mimo to nie należałam do ich świata, a oni nigdy mojego nie poznali. Pewnego dnia drzwi między nami się zamkną i to wszystko się skończy.*
Wydawało by się, że w przepełnionym bogactwem miejscu, wszystko powinno być piękne i kolorowe, że ludzie mogąc mieć wszystko powinni zapomnieć o nieszczęściu. Szybko jednak okazuje się, że Mario Lanza jest zwykłym człowiekiem z krwi i kości, mającym swoje słabości, przeżywającym wzloty i ogromnie bolesne upadki, a szczęście wcale nie zależy od zasobności portfela.
– Ale przecież oni powinni być szczęśliwi […] Mają wszystko, pieniądze, sławę, talent, piękny dom, czworo uroczych dzieci. Gdybym ja to wszystko miała, na pewno byłabym zadowolona.
– Wynalazłabyś sobie jakiś powód, żeby się tym nie cieszyć. Ludzie zawsze tak robią. Zawsze znalazłaby się jakaś wystająca niteczka w twoim życiu, za którą mogłabyś ciągnąć tak długo, aż w końcu wszystko by się popruło.*
Rzymska przygoda to jednak nie tylko zderzenie dwóch różnych światów, obserwacja życia tych najbogatszych, wkroczenie w świat filmu i muzyki, ale także powieść przepłniona smakiem i zapachem włoskiej kuchni a sprawą często bardzo humorzastego, ale w gruncie rzeczy wzbudzającego ogromną sympatię, kucharza Pepe.
Również miłość jest widoczna w powieści Pellegrino, ale nie wysuwa się ona na pierwszy plan. Nie przesłania całej reszty wydarzeń, nie zamienia tej powieści w romans. Jest raczej miłym dodatkiem, w postaci subtelnie poprowadzonego osobnego wątku, który pozwala raz na jakiś czas przenieść się pod fontannę di Trevi i spędzić tam kilka miłych chwil.
Recenzja opublikowana na dlalejdis.pl
Nicky Pellegrino, Rzymska przygoda, Warszawa, Prószyński i S-ka 2013.
*s. 161
*s. 248