Do Miłości pod Psią Gwiazdą podchodziłam z dystansem, nie sądziłam, że zwykła powieść dla młodzieży będzie w stanie aż tak mocno mnie zaangażować. Widać jednak najnowsza książka Łaciny nie jest wcale taka zwykła, a ja… No cóż, ja bardzo dobrze czułam się mając znów siedemnaście lat. Choć przez kilka chwil. 

Gdy Andrzej przypadkowo znajduje wiersz w sali gimnastycznej, postanawia koniecznie odnaleźć jego autorkę. Okazuje się, że w dobie Internetu, odnalezienie jej wcale nie jest takie trudne, za to spotkanie na żywo już tak, bo na nie zamiast tajemniczej Deszczowej przychodzi Magdzik. Tak zaczyna się cała historia, która ze strony na stronę, coraz bardziej się rozgałęzia i o której chyba nie ma sensu pisać nic więcej, bo boję się, że mogłabym odebrać przyjemność zagłębiania się w nią, potencjalnemu czytelnikowi. 

Miłość pod Psią Gwiazdą nawiązuje do losów bohaterów znanych z poprzednich książek Łaciny: Czynnika miłości i Kradzionych róż. Nie wiedziałam o tym przed rozpoczęciem lektury, w związku z tym ani jednej, ani drugiej nie miałam okazji czytać (ale przecież wszystko jeszcze przede mną!), jednak w żaden sposób nie wpłynęło na odbiór najnowszej powieści. 

Łacina pisze świetnie. Właściwie pisze tak świetnie, że ja boję się pisać cokolwiek o jej powieści, bo mam wrażenie, że cokolwiek napiszę, i tak będzie jakieś kulawe. Historia została doskonale poprowadzona, cały czas śledziłam ją z ciekawością. Bohaterowie są barwni i bardzo ludzcy, nie da się im momentami nie współczuć czy nie zazdrościć, nie da się nie trzymać kciuków za to, by wszystko powiodło się po ich (i naszej) myśli.

Wiele problemów porusza autorka w Miłości pod Psią Gwiazdą. Tak wiele, że były chwile, gdy bałam się, że jej się to wszystko gdzieś rozwali. Jest tu miejsce i na rozstanie rodziców i na alkoholizm, na znęcanie się nad zwierzętami i kwestię przepełnienia schronisk. Jest refleksja nad tym, żeby nie życzyć ludziom złego, bo życzenia mogą się czasem spełnić, jest ogromne poczucie winy, z którym momentami naprawdę ciężko sobie poradzić. Jest też, bardzo ważne myślę, przedwczesne przejęcie przez dziecko roli rodzica. A ponieważ to książka skierowana do młodzieży, to jest i niechęć do nauczycieli i problemy z matmą, a przede wszystkim pierwsza miłość i małe rozczarowania, które muszą się z nią wiązać. 

Jeśli bym miała nawet pominąć wciągającą fabułę, to Miłość pod Psią Gwiazdą nadal pozostaje po prostu bardzo dobrze napisaną książką. Każde jej zdanie jest wymuskane, a całość robi wrażenie maksymalnie dopracowanej. Widać, że autorka włożyła w tę powieść mnóstwo pracy i zadbała o to, by zapewnić czytelnikowi to, co najlepsze. 

Anna Łacina, Miłość pod Psią Gwiazdą, Warszawa, Nasza Księgarnia 2013.