I nagle zobaczyła, że książka się otwiera w jego rękach, rozpada na kartki cienkie, miękkie i ruchliwe. Była niczym kwiat, który rozkwitł raptownie, niczym ptak, który rozłożył skrzydła.

Lili poznajemy w momencie, gdy w brutalny sposób zostaje oderwana od matki i umieszczona w Centrum, ośrodku wychowawczym, mającym jednocześnie wiele cech więzienia. Oddana pod opiekę specjalistów, uczy się żyć, w możliwie normalny sposób, jednocześnie usiłując sobie przypomnieć swoje życie sprzed rozdzielenia jej z najbliższą osobą. Nie wiedząc dlaczego pozbawiono ją matczynego ciepła, próbuje dociec, czym zawiniła ta, która wydała ją na świat, co niemal na każdym kroku skutecznie będzie jej utrudniane, przez tych pod których opiekę trafiła. Przez ludzi, którzy starają się odsunąć od niej wszelkie dowody na to, że Lili w ogóle miała życie przed

To książka skupiona przede wszystkim wokół bezgranicznej miłości dziecka do matki. Miłości trwającej pomimo wszystko i silniejszej niż cokolwiek innego. 

W całej powieści bardzo mocno jest zaakcentowana niesłabnąca tęsknota do matki. Do matki, która z jednej strony mocno Lili zaniedbywała, z drugiej zaś na wszelkie sposoby starała się łączyć koniec z końcem, i nieporadnie, nie tak, jakby tego oczekiwała władza, ale jednak dawać jej choć namiastkę ciepła, miłości i bezpieczeństwa. Le Callet zmusza do głębokiego przemyślenia tego, co jest najważniejsze dla dziecka, właśnie z jego punktu widzenia. Stawia nas przed wyborem, którego niezwykle trudno dokonać, zadaje pytania, na które nie ma jednej, poprawnej odpowiedzi. A wyraziste, często wręcz brutalne sceny, sprawiają, że w niemal fizyczny sposób odczuwamy to, czego doświadczała główna bohaterka.

Lili stanowi przykład osoby, która bez względu na to, co dla niej wybierzemy, przez całe życie zmuszona będzie odczuwać pewien brak. Przy matce skazana na biedę, brud czy niesłabnące głód, bez niej pozbawiona jakiegokolwiek uczucia, też przecież tak bardzo potrzebnego do prawidłowego funkcjonowania. 

Uciekająca od ludzkich rąk, od dotyku i odrobiny ciepła, ale też łaknąca tego bardziej niż czegokolwiek innego. Ponad wszystko pragnąca samotności, ale jednocześnie uzależniona od czyjejkolwiek obecności. Z tym borykać się będzie nie tylko w dzieciństwie, ale także, może nawet bardziej, po osiągnięciu pełnoletności, po opuszczeniu Centrum, które mogło jej dawać choć złudzenie bliskości drugiego człowieka. 

Świat przedstawiony przez Le Callet to przełom XXI i XXII wieku. To Paryż podzielony na dwie strefy: intra muros, w której żyją obywatele lepszej kategorii, całkowicie podporządkowani władzy i mocno wierzący w to, że to właśnie rządzący nimi ludzie najlepiej wiedzą, czego im do szczęścia potrzeba oraz Zonę, zamieszkiwaną przez tych wykluczonych, uboższych, nie chcących się podporządkować, często buntujących się przeciwko teoretycznemu zagwarantowaniu bezpieczeństwa, który jednocześnie równa się ogromnemu ograniczeniu ich wolności. 

Intra muros to świat, w którym powinno się żyć według określonych zasad, z głową wypełnioną jedynymi słusznymi poglądami, w którym każde, nawet najmniejsze odstępstwo, może być potraktowane jako zdrada i skutkować całkowitym wykluczeniem ze społeczeństwa. To świat, w którym dąży się do jak najszybszej digitalizacji tego, co jeszcze zdigitalizowane nie zostało, stosując przy tym regularne wycinanie tego, co nigdy nie powinno trafić w ręce zwykłego, niczego nieświadomego obywatela. Świat, w którym ludzie boją się książek, bo mogą one źle wpłynąć na ich skórę, płuca czy wywołać skutki alergiczne. Starają się więc albo w ogóle ich nie dotykać, albo jeśli już, to stosować zabezpieczenia w postaci rękawiczek i maseczek.

Dawno żadna książka nie zaskoczyła mnie tak jak Ballada Lili K. Zupełnie nie spodziewałam się tego, co dostałam, a co gorąco polecam, bo obok takiej powieści szkoda byłoby przejść obojętnie.

Blandine Le Callet, Ballada Lili K, Katowice, Sonia Draga 2012. 

*s. 53-54