Baśnie polskie, kuszące od pierwszego wejrzenia cudowną szatą graficzną, okazują się doskonałą zabawą nie tylko dla najmłodszych. Także dorośli znajdą tu coś dla siebie. I przypomną sobie chwile, gdy sami po raz pierwszy usłyszeli Baśń o warszawskiej syrence czy Baśń o wawelskim smoku

W przygotowanym przez wydawnictwo Jedność tomie znalazły się właściwie wszystkie najbardziej znane i lubiane opowieści związane z początkami i historią naszego kraju, tłumaczące pojawienie się pewnych symboli w takich, a nie innych miejscach. Znajdzie się więc tu miejsce i dla poznańskich koziołków, i dla toruńskich pierników, znajdzie się baśniowe wyjaśnienie zasolenia Bałtyku.

Dzięki niewielkiej objętości każda z baśni idealnie nada się na krótkie czytanie przed snem, które nie ma prawa zmęczyć ani dziecka ani rodzica. Ale każda z nich może też stać się pretekstem do rozmowy z maluchem na temat podążania własną drogą (Baśń o Czechu, Lechu i Rusie), wierności dla swoich przekonań (Baśń o Wandzie, co nie chciała Niemca) czy umiejętności naprawiania, czasem błahych, a czasem przerażających, błędów (Baśń o Zbóju Madeju) oraz innych ważnych w życiu wartościach.

Najbliższa memu sercu jest oczywiście Baśń o Kluskowej Bramie, którą słyszałam już tyle razy, a nigdy nie mogłam zapamiętać. Teraz, po przeczytaniu jej kilka razy, sama z chęcią opowiedziałabym ją znajomym odwiedzającym Wrocław i… pewnie uczynię to przy najbliższej okazji. 

Całość zdobią przecudowne ilustracje Moniki Giełżeckiej, w których zakochałam się od pierwszego spojrzenia. Miękka kreska i ciepłe, żywe barwy z całą pewnością przyciągną wzrok każdego szkraba. 

Dorota Skwark, Baśnie Polskie, Kielce, Wydawnictwo Jedność 2012.