Dziwne to czy nie, nie potrafię przejść obojętnie obok książek w jakikolwiek sposób związanych z gotowaniem. Uwielbiam czytać o potrawach, zwłaszcza o tych, których nie znam, nigdy nie próbowałam i najprawdopodobniej nigdy nie będę mogła spróbować, a im lepiej autor potrafi oddać smak i zapach opisywanych przez siebie dań, tym w moim mniemaniu jest lepszy.

Maggie jest dziennikarką kulinarną, która rok wcześniej straciła męża. Powoli zaczyna odzyskiwać spokój, wychodzić z żałoby, aż nagle… bum i jej świat się wali, gdy dostaje wiadomość o tym, że jej mąż, ukochany mężczyzna, człowiek, któremu tak ufała może być ojcem małej chińskiej dziewczynki. By jakoś uporządkować wszystkie swoje sprawy, sprawdzić czy mąż faktycznie ją zdradzał, rozwiać wszelkie wątpliwości oraz poznać kochankę i być może córkę swego męża postanawia wyjechać do Chin. Przy okazji dostaje również zlecenie, aby pisać o tamtejszej kuchni, ze szczególnym uwzględnieniem Sama Lianga, ostatniego kucharza, który gotuje według tradycyjnej chińskiej kuchni.

Cóż, jestem niemalże pewna, że żeberka zawijane w kwiat lotosu czy wieprzowina okryta grubszą warstwą tłuszczyku nie jest czymś co mogłoby mi przypaść do gustu, a jednak… No właśnie, Mones opisuje wszystko, nie tylko same potrawy, ale i odczucia Maggie po ich spróbowaniu, w taki sposób, że chciałoby się mieć to, czego ona próbuje już, teraz, zaraz na swoim talerzu tuż przed nosem i móc się cieszyć tymi smakami wraz z główną bohaterką.  

Mones w swej powieści bardzo wyraźnie ukazuje jak wielkie znaczenie dla kuchni chińskiej ma historia, literatura czy polityka. To wszystko jest ze sobą nierozerwalnie złączone, jedno wpływa na drugie i jednocześnie jedno nie może bez drugiego istnieć, a ja czytając tę książkę zastanawiałam się czy w jakiejkolwiek innej kuchni świata te związki pomiędzy różnymi dziedzinami życia a gotowaniem są aż tak wyraźne. 

Rozpoczynając tę książkę bałam się, że autorka pójdzie w złym kierunku. Bałam się, że zamiast ciekawej powieści przesiąkniętej zapachami chińskich potraw, zaserwuje nam literacką papkę w postaci ckliwego i trudnego do przełknięcia romansiku. Jakże się myliłam. I jakże się cieszę, że Ostatni kucharz chiński okazał się powieścią, od której jak od suto zastawionego stołu, ciężko się było oderwać. 

Nicole Mones, Ostatni kucharz chiński, Warszawa, Świat Książki 2012.