…szczęśliwi i wypoczęci. Bardzo mi był potrzebny taki wyjazd, bardzo. Dopiero teraz odczuwam to jak bardzo byłam zmęczona tym co wkoło i jak bardzo lekka zmiana klimatu pozwoliła mi naładować akumulatory. W dodatku pogoda wyjątkowo nam sprzyjała. Wiadomo, to końcówka sierpnia, początek września, a więc temperatura z dnia na dzień spada, wieczory są już na tyle zimno, że wieczorne siedzenie na plaży nie wchodziło w grę, zresztą też dlatego, że coraz szybciej robi się ciemno, a do wagonów mieliśmy jednak kawałek i czasem strach było wracać. W każdym razie mimo niższej temperatury stwierdziliśmy, że to jednak nasze najbardziej słoneczne wakacje. I że zdecydowanie wolimy te 25 stopni i słońce właściwie dzień w dzień, niż 35 stopni w dwa dni a resztę wyjazdu deszczową.

No, w każdym razie właściwie nie skłamię jeśli powiem, że przez prawie trzy tygodnie siedzieliśmy i się leniliśmy przeokrutnie, a jak nam było przy tym dobrze! 🙂

Ale żeby nie było coś tam też zobaczyliśmy. Jak chociażby sopockie molo…

…i krzywy domek, który nas odrobinę rozczarował…

…oraz Bookarnię (niestety nie mam zdjęć) i Operę Leśną…

Byliśmy też w Muzeum Bursztynu w Gdańsku…

…gdzie doszukałam się kilku książkowych motywów.

Oczywiście obowiązkowym punktem programu było Fokarium w Helu, w którym mogłabym spędzić cały dzień…

A tuż przed wyjazdem zajrzeliśmy też do helskiego Muzeum Rybołówstwa 

 

gdzie weszliśmy na wieżę, z której nas prawie wywiało 😉

Ale jednak… najlepiej nam było z książką…

…i na plaży

I tylko żal, że mimo wszystko tak szybko to zleciało.