…do świata żywych. Już po egzaminie, dawno się aż tak nie stresowałam. W końcu jakby nie patrzeć to była powtórka z czterech najgorszych egzaminów, w tym dwóch kobył obejmujących po cztery semestry. I jakoś nikomu nie przyszło do głowy, żeby dać nam szczegółowe zagadnienia, co byśmy się w tym wszystkim nie zagubili. No cóż. W każdym razie jeszcze czekam na wyniki, z wciąż niegasnącą nadzieją.

I dziwnie mi bardzo, gdy wstaje z łóżka i nie muszę z miejsca łapać za notatki. Dziwnie mi z takim spokojem (przynajmniej częściowym, całkowity osiągnę, jak się dowiem, że zdałam), z tym, że mogę sobie poczytać książkę, bez żadnych wyrzutów sumienia, bez tego upierdliwego głosiku, krzyczącego nad uchem, że powinnam natychmiast zacząć się uczyć. 

A więc czytam(y)…