Jak zwykle mnóstwo, mnóstwo recenzji, kilka felietonów, lista dziesięciu tytułów z… częściami garderoby w tytule. 

Fragmenty książek: Disko (które bardzo, bardzo chciałabym przeczytać w całości), City Girl. Kobieta, która podbiła londyńską giełdę,Dziewczyna z portretu (która już jest na mojej półce i czeka na swą kolej), Sroka w krainie Entropii, Klug oraz Jedz, módl się, jedz. 

Świetny artykuł poświęcony związkowi Francisa Scotta i Zeldy Fitzgerald. Związkowi niemalże choremu, w którym on był wielkim twórcą, a ona musiała zginąć w jego cieniu, stać obok, zrezygnować z własnych marzeń. 

Oraz… no nie będę udawać! W tym numerze czekają nas świetne wywiady, które głównie przyciągnęły moją uwagę i przy których reszta tekstów jakby całkiem zaginęła. 

Piotr Najsztub opowiada o swojej pracy i o tym dlaczego nie czyta książek i… nie ogląda telewizji. Mnie zaś chyba najbardziej ujęło jego dość smutne spostrzeżenie odnośnie tego, że żyjemy właśnie w czasach, kiedy wszyscy piszą, a nikt tego nie czyta, co wcale nie jest takie dobre jakby się mogło wydawać. Jak przekonać młodych ludzi do tego, że najpierw trzeba poczytać, żeby potem popisać? Zanosi się na to, że już niedługo będziemy żyli w społeczeństwie, w którym są sami pisarze, dziennikarze, poeci, blogerzy, z których coraz mniej będzie wcześniej czytało prawdziwą literaturę. Więc nie będą wiedzieli, że są grafomanami. [s. 11] Jakikolwiek komentarz jest chyba zbędny. Jak dla mnie wywiad po prostu genialny.

W cyklu Moja biblioteczka tym razem Tomasz Makowski, dyrektor Biblioteki Narodowej, który mówi o początkach swojej pracy, o tym co go wtedy zachwyciło (a zaczynał w dziale rękopisów, więc pewnie miał się czym zachwycać), o zbiorach znajdujących się w BN (w tym także, co niektórych może zaskoczyć, zabawkach) i oczywiście o jego własnej, prywatnej biblioteczce.

A dodatkowo: Anna Dziewit-Meller opowiada o swoim prozatorskim debiucie, Anna Fryczkowska zdradza co nosi w torebce i dlaczego już kilka z nich zdążyło się pod tymi ciężarami urwać, Wojciech Kuczok mówi o swoich książkach i ich ekranizacjach oraz zdradza jak i w jakich warunkach lubi pisać, a Mons Kallentoft dzieli się swoim zdaniem na temat mody na kryminały oraz planami pisarskimi, w których, co dla fanów może być zaskoczeniem, rysuje się pomysł na książkę nie kryminalną, a dotyczącą podróży i jedzenia.