Zastanawiałam się czy coś o tej książce w ogóle napisać, czy jestem w stanie wspomnieć o niej cokolwiek, czy potrafię przelać swoje myśli na klawiaturę i doszłam do wniosku, że coś napisać po prostu powinnam, nawet jeśli miałoby to być banalne polecam, niepoparte nawet żadnymi argumentami. 

Nasza klasa to dramat podzielony na XIV aktów-lekcji, w których śledzimy życie bohaterów od czasów szkolnych, właściwie aż do końca każdego z nich. To obraz stosunków polsko-żydowskich na przestrzeni lat, skupiający się głównie wokół tragedii w Jedwabnem, o której co by nie mówić wiemy niewiele.

Nasza klasa to książka trudna. Nie tylko ze względu na poruszany przez autora temat, ale także ze względu na formę jaką swemu utworowi nadaje. Przyznam, że początkowo lektura szła mi dość ciężko, miałam nawet ochotę zrezygnować, dochodząc do wniosku, że jak tak dalej pójdzie to nie będę w stanie wyłapać pewnych niuansów i zrozumieć połowy tekstu. A jednak, im dalej czytamy, tym mniej zaczynamy zwracać uwagę na samą formę, tym ważniejsza staje się sama treść i nieważne jest w jaki sposób została ona przedstawiona.

Zdaję sobie sprawę, że wybierając dramat dla przedstawienia życia swoich bohaterów, mogło być autorowi po prostu wygodniej, że może w taki sposób łatwiej było przekazać i wzbudzić w czytelniku wszystkie te emocje, które wzbudził (zdecydowanie!), bo wszystko jest napisane krótko i dobitnie. 

Słobodzianek bawi się nie tylko psychiką swoich bohaterów, którą traktuje trochę jak plastelinę, układając z niej to co mu się podoba, ale także psychiką odbiorcy, który początkowo święcie przekonany po której stronie ma stanąć w pewnym momencie się gubi i nie wie już nic. Nie wie dlaczego i jak to wszystko mogło się stać, nie wie gdzie przebiegają pewne granice, nie odróżnia barwy czarnej od białej i zaczyna intensywnie myśleć nad tym co by było gdyby stanął na miejscu jednego z uczniów tej właśnie klasy. 

Autor często i dość szybko zamienia swoich bohaterów rolami. Właśnie, zamienia, sprawia, że ofiary stają się oprawcami, pokazuje, że pragnienie zemsty potrafi być czasem dużo silniejsze niż zdrowy rozsądek. Nie bardzo rozumiem czemu zarzuca się autorowi stereotypowość i przedstawianie Polaków w złym świetle, bo moim zdaniem żadna z jego postaci nie jest ani w pełni czarna, ani w pełni biała. Każda z jego postaci jest po prostu na wskroś ludzka, a tego co dzieje się w ich umysłach nie sposób przewidzieć i, często, zrozumieć. 

Słobodzianek nie stroni od opisów dość drastycznych, makabrycznych wręcz i choć to może razić czy zniechęcać, należy pamiętać o tym, że przecież takie rzeczy się działy, że miały miejsce gwałty, palenie żywcem, liczne tortury. Że ludzie robili wszystko, żeby po prostu przeżyć i nieważne było jaką tak naprawdę to życie będzie miało później wartość, czy będzie można ze spokojem spoglądnąć co dzień w lustro czy już na zawsze będzie się w nim widzieć zbrodniarza.

Podsumowując: forma mi nie podeszła, za to sama treść zrekompensowała wszystko. Bo treść jest wstrząsająca, jest przerażająca, jest zmuszająca do myślenia. I choć raz, w przypadku nagrody NIKE, uważam, że jest ona nagrodą w pełni zasłużoną.

Jedno jest pewne, bardzo chciałabym zobaczyć ten dramat na scenie, bardzo.

Tadeusz Słobodzianek, Nasza klasa, Gdańsk, Słowo/obraz terytoria 2009.