Nie będzie wielkim odkryciem jeśli napiszę, że kota nie można mieć. Co najwyżej kot może mieć nas. Sofi zamieszkała u nas stosunkowo niedawno, ale bardzo wyraźnie widzę już różnice między nią a Sonią. To już nie jest kochana psina, która przyleci na każde zawołanie, dla której każdy dotyk, pogłaskanie i przytulenie jest niesamowitą przyjemnością, na którą czekała czasem z utęsknieniem cały dzień. Kot to kot, jak jej się zachce to ewentualnie da się pogłaskać, ale z przytulaniem nie przesadzajmy. Przyjdzie mnie przywitać, ale raczej na zasadzie chciałam zobaczyć kto przylazł do domu, a nie och, jak dobrze, że wróciłaś, tak się za Tobą stęskniłam.

I o tych różnicach między innymi mówią rozmówcy Andżeliki Piechowiak. O tych różnicach, o początkach ich miłości do kotów, o tym jak się to wszystko zaczęło, jakim cudem w ich domach znalazł się ten pierwszy mruczek, o tym co w kotach kochają, a co ich doprowadza do szewskiej pasji.

Koty i ich sławni ludzie to zbiór kilkunastu wywiadów, czasem naprawdę bardzo króciutkich, ale za to jakże treściwych. Publiczne wyznania o swojej miłości do kotów pozwalają nam na pewno troszkę inaczej, może w troszkę lepszym świetle (w końcu nikt mi nie powie, że człowiek kochający zwierzęta jest złym człowiekiem) spojrzeć na osoby mniej lub bardziej nam znane. Między innymi na Ewę Bem, Joannę Chmielewską, Zbigniewa Wodeckiego czy Wojciecha Manna. Choć zastanawiam się, czy akurat w przypadku tego ostatniego nadal można mówić o miłości, skoro uważa on swojego kota za niezwykle głupiego.

Wbrew pozorom to książka nie tylko o kotach, bo przewijają się przez nią również psy (przede wszystkim), ale też szereg innych zwierząt. I ja co rusz zazdrościłam rozmówcom Piechowiak, że mają warunki do trzymania w domu (lub przy domu) aż tylu zwierząt. Że mają warunki do tworzenia dla nich takiego azylu, przystani do której można zaglądnąć w poszukiwaniu odrobiny jedzenia albo zwykłej czułości. Te kilkustronicowe wywiady udowadniają, że wieczna, naturalna walka między psami i kotami to totalny mit. A przy okazji pokazują, nawet ludzie od zawsze deklarujący niechęć do mruczących czworonogów czy uważający się za totalnych psiarzy, mogą na skutek jakiś tak życiowych wypadków i przypadków nie tylko kota przygarnąć, ale i prędzej czy później zakochać się w nim.

To historie, które wzruszają, zwłaszcza gdy sławy mówią o odejściu ukochanego zwierzaka. Jest tu też sporo anegdotek, które nas rozbawią, zwłaszcza gdy uświadomimy sobie jak bardzo nasz kot jest podobny do tego opisywanego. A przede wszystkim jest tu mnóstwo, mnóstwo miłości do tych mruczących pieszczochów i nieważne czy jest ona w pełni odwzajemniona czy całkowicie ignorowana na co dzień. Po prostu jest.

Kociarzom polecam.

Andżelika Piechowiak, Koty i ich sławni ludzie, Warszawa, Wydawnictwo Nowy Świat 2011.