Nie powinnam tego robić, naprawdę nie powinnam, bo to beznadziejny film. Tyle, że przy całej swojej beznadziejności jest też tak absurdalnie śmieszny, że po prostu muszę go polecić.

Dwie przyjaciółki, Ewa (Dominika Kluźniak) i Maja (Maja Hirsch) w ramach zasłużonego wypoczynku wybierają się na weekend do SPA, gdzie poznają masażystkę (czy też chemiczkę… a może tancerkę?) Kornelię (Magdalena Boczarska), która próbuje ukrywać się przed swoim byłym szefem Jerry’m Rzeźnikiem. Ewa i Maja postanawiają pomóc nowopoznanej kobiecie nie tylko w ukryciu, ale i w unieszkodliwieniu mężczyzny, który w piwnicy pod swoją fabryką wyciska… kobiety.

Brzmi śmiesznie? Makabrycznie? Jest bezsensownie. Naprawdę, jeśli wziąć pod uwagę samą fabułę to film leży, kwiczy i podnieść się nie może. Za to podnoszą go świetnie dialogi i świetni aktorzy, a właściwie aktorki osadzone w rolach głównych. Dominika Kuźniak po prostu wymiata. Powiem szczerze, że dotąd kojarzyłam ją głównie z rolą Izabeli w BrzydUli, no ok, przewinęła się też w międzyczasie przez jakieś tam inne filmy, ale biorąc pod uwagę jej talent komediowy (ogromny!) powinna być częściej obsadzana w rolach głównych. Co tu dużo mówić, swoim blaskiem właściwie przyćmiła resztę obsady, nawet Mecwaldowskiego (tym razem w roli przygłupiego właściciela przetwórni mięsnej), który w normalnych warunkach byłby pewnie dla mnie, jak zawsze, numerem jeden.

Więc tak, o fabule napisałam, o aktorach nadmieniłam, a najlepsza rekomendacją niech będzie to, że jak się pozbyć cellulitu oglądnęłam już dwa razy. Raz – sama, drugi raz – z M., któremu po prostu musiałam go pokazać. Oglądnę go pewnie jeszcze przynajmniej raz, w końcu i z koleżankami dobrze się pośmiać. Zwłaszcza, że jest z czego. Co zadziwiające oglądając znów te same sceny, i to w niewielkim odstępie czasu, nie czułam się zmęczona czy znudzona. Nie, ja śmiałam się znów tak samo, a może nawet jeszcze bardziej.

Powiem tak: nie lubię ambitnych filmów. Tych, które to ponoć są takie mądre i przekazują mnóstwo wartości, tyle że naprawdę są nudne jak flaki z olejem, większość widzów i tak nie wie o co chodzi, ale wszyscy się zachwycają, bo tak trzeba. Jak się pozbyć cellulitu zdecydowanie do ambitnego kina nie należy, jest śmieszny, jest dynamiczny, nikt się pewnie nie zachwyci, bo to same debilizmy, ale… w gruncie rzeczy i tu nie wiadomo o co chodzi. A, w tym przypadku, jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o dobrą rozrywkę. Ta jest zagwarantowana.

Ocena: 4,5/6