Shaun Ellis wychował się na wsi, niedaleko Norfolk. Już w dzieciństwie miał styczność z dzikimi zwierzętami, lubił wymykać się z domu, aby podglądać lisy w ich naturalnym środowisku. Obserwował ich zwyczaje, uczył się ich zachowań, a nawet wziął pod opiekę młodego liska, który prawdopodobnie stracił matkę. To chyba właśnie wtedy narodziła się jego fascynacja wilkami, jako tymi zwierzętami postrzeganymi przez większość z ludzi za najniebezpieczniejsze. Albo może stało się to dużo wcześniej. Zresztą to tak naprawdę mało ważne.
Żyjący z wilkami to swego rodzaju autobiografia, w której autor, zaczynając właśnie od swego dzieciństwa, zapoznaje nas z kolejami własnego życia. Mamy więc okazję poczytać o jego karierze wojskowej, dzięki której nauczył się przetrwania w najtrudniejszych warunkach, ale też o jego pierwszych miłościach i zawodach miłosnych, kontaktach z matką i stosunku do ojca, miejsach w których dane mu było pracować oraz ludziach, których spotkał na swej drodze. Większość książki jednak, tak zresztą jak większość jego życia, poświęcona jest kontaktom z wilkami.
Zastanawiam się jak wielu ludzi zdobyłoby się na to, aby pewnego dnia sprzedać wszystko po to tylko, by jechać do innego stanu, aby zupełnie za darmo pomagać przy badaniach nad wilkami. Jak wiele osób zdobyłoby się na wejście na wybieg dla wilków, by spojrzeć im w oczy, by do niech podejść, by nawiązać z nimi jakikolwiek kontakt. I wreszcie jak wiele osób zdobyłoby się na zrezygnowanie ze wszelkich możliwych wygód po to, by żyć wśród wilków w ich naturalnym środowisku. Myślę, że niewiele. Shaun Ellis to zrobił. Przez ponad dwa lata mieszkał w lesie, żywiąc się wyłącznie tym, co udało mu się upolować. Najpierw tylko obserwując wilki, potem dołączając do stada. Co swoją drogą wcale łatwo nie było, bo zdobyć zaufanie wadery to, jak się okazuje, nie lada sztuka.
Jestem zachwycona, zauroczona, jestem zafascynowana. Tym człowiekiem, jego odwagą, jego determinacją, jego wolą przetrwania. Tym, że mimo wielu odniesionych ran nie poddał się, nie stracił zaufania do zwierząt. Tym, że nauczył się zachowywać jak wilk, myśleć jak wilk, żyć jak wilk. Tym, że mimo braku wykształcenia osiągnął tak wiele i bez zbędnych teorii, wie o zwierzętach o wiele więcej niż niejedna osoba z papierkiem. Przede wszystkim zaś urzekła mnie historia pewnego autystycznego czternastolatka, która sprawiła, że już na początku książki miałam łzy w oczach.
Niewątpliwym smaczkiem dla mnie okazał się też fakt, że Ellis prowadził badania także nad polskimi wilkami, pomagając uchronić gospodarstwa przed ich atakami. Dobrze, że trafił na takich, a nie innych Polaków, dzięki czemu zdobyliśmy opinię ludzi niezwykle gościnnych, otwartych i życzliwych, ceniących sobie dane komuś słowo.
Na wielki plus zasługuje także wydanie. Bardzo staranne pod względem językowym, w twardej oprawie. I szkoda tylko, że posiadające w gruncie rzeczy tak niewiele fotografii.
Ocena: 6/6
Shaun Ellis, Penny Junor, Żyjący z wilkami, Warszawa, Wydawnictwo W.A.B. 2011.