Skończyłam zajęcia, wsiadam do pustego tramwaju szczęśliwa na myśl, że to moje pół godziny. Znam na pamięć jego trasę, pamiętam mniej więcej długość przystanków, wiem w którym momencie i w którą stronę będzie skręcał. Zapamiętuję te trasy, którymi często jeżdzę. Dziś jednak wsiadłam do tego tramwaju, który podjechał najszybciej, sprawdzając jednak dokładnie na jakim przystanku mam wysiąść. Jadę, zatapiam się w lekturze, odprężam… nagle czuję, że coś jest nie tak. Skręcił nie tam gdzie trzeba, cholera! myślę, znów przegapiłam swój przystanek.

W takich momentach aż chciałabym zobaczyć się z boku. Chowanie książki w pośpiechu, zagubiony wyraz twarzy, szybkie poderwanie z miejsca i wyskoczenie z tramwaju zanim zamkną się drzwi, choć słychać już ostrzegawczy dzwonek.

Cóż, pozdrawiam wszystkim tramwajowych czytaczy z nadzieją, że nie tylko mnie zdarzają się takie wpadki 😉