Wiktoria to kobieta po przejściach, z cellulitisem, rozstępami, lekką nadwagą i wszystkimi innymi kobiecymi urokami. W młodości nieszczęśliwie zakochana, w życiu dorosłym zakochana jeszcze gorzej. Matka Polka dwójki rozbrykanych, charakterkiem podobnych zresztą do mamusi, brzdąców. Dążąca w stwoim życiu do stabilizacji, skupiona na pracy i dzieciach, nie myśląca o mężczyznach i posiadająca najlepsze przyjaciółki pod słońcem.
Oglądałyście Lejdis? To teraz przeczytajcie Kudłatą! Bo znaleźć w niej można tyle samo damskiej przyjaźni, ploteczek, płaczu, śmiechu, a także zarwanych nocy z niekończącymi się butelkami wina i innych trunków w roli głównej. A ja w ich towarzystwie bawiłam się naprawdę wyśmienicie. W towarzystwie Bartasa i Karolci też, bo to naprawdę cudowne dzieciaki, a gdy już do tej gromadki dołączyli Maciek i Piotr to oderwać się od nich nie mogłam.
Choć nie jest też tak, że życie Kudłatej usłane jest różami, wszystko układa się po jej myśli, a będąc w jej pobliżu skazani jesteśmy na wieczny śmiech, bo jak się okazało jest i czas na wzruszenia. I to nie takie szczęśliwe i radosne, jak te przy ślubach, ale także te towarzyszące nam przy pogrzebach, bo jak się okazuje choroby i śmierć dla nikogo nie przewiduje ulg.
Kudłata to po prostu opowieść o zwykłym życiu, o codziennych wzlotach i upadkach, z przewagą jednak tych pierwszych, przez co można by się było czepić, że jest zbyt kolorowo, a zakończenie jest naprawdę tandetne, tylko po co się czepiać? Ja tę lekturę bardzo polecam, bo zgodnie z zapewnieniami wydawcy jest to książka iście antydepresyjna. Już pierwsze chwile w jej towarzystwie doprowadziły mnie niemalże do łez, a potem było już tylko lepiej, bo Kudłata i jej psiapsióły mają takie teksty, że o mało nie tarzałam się ze śmiechu po podłodze, a jadąc w tramwaju i widząc te ponure twarze miałam ochotę każdemu podsunąć tę książkę pod nos. Ale cóż, jestem jedynaczką, to w końcu do czegoś zobowiązuje, a mój egoizm jest naprawdę wielki, więc Kudłatą się nie podzieliłam. Niech sobie sami kupią, a co!
Ocena: 5,5/6
Dorota Berg, Kudłata, Warszawa, Prószyński i Sk-a, 2010.