Przechodnie pytani z czym kojarzy im się książka odpowiadali, że z Hiszpanią, z latem, kobiecością, wakacjami. Ja nie wiem z czym mi się skojarzyła, ale wiem, że jak tylko zobaczyłam ją w zapowiedziach wiedziałam, że chcę tę książkę przeczytać. Bo okładka jest cudowna, jest magiczna, jest hipnotyzująca. I z pewnością zachęca do zagłębienia się w lekturze, choć jak wszyscy wiemy nie należy oceniać książki po okładce. Tyle, że ja akurat zawsze patrzę na okładkę i jeśli mi się nie podoba to odrazu i do treści podchodzę sceptycznie.
Powieść Barrio to kilkupokoleniowa saga opowiadająca o kobietach z przeklętego rodu Laguna. Zaczyna się od spotkania Clary Laguny z mężczyzną z Andaluzjii, który szybko staje się jej kochankiem. Miłość rozkwita w najlepsze, a jej konsekwencją jest ciąża Clary. Ciąża, która spowoduje narodziny kolejnej Laguny, kolejnej przeklętej kobiety. Ciąża, która mogłaby odmienić wszystko, ale nie zmienia nic, bo po kochanku z Andaluzji zostaje Clarze jedynie podarowany przez niego Czerwony Dom. Dom, który kobieta w akcie zemsty i desperacji postanawia zamienić w burdel. A wokół niego rozkwita ogród, który w żaden sposób nie chce podporządkować się prawom natury.
Barrio ukazuje nam życie pięciu kobiet, a każde z nich dyktowane jest żądzą zemsty. Właściwie każda kobieta z tego rodu wini poprzedniczki za swoje nieszczęśliwe życie. Żadna nie potrafi odciąć się raz na zawsze od przeszłości, a życie ich i ich ukochanych na ogół kończy się tragedią. Z pewnością nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna. Jej treść opiera się w pełni na cierpieniu, bólu i ludzkiej samotności.
I nie wiem czego się właściwie po tej książce spodziewałam, ale na pewno nie tego co otrzymałam. Bo mimo tego, że ubrana została w piękną szatkę, i to nie tylko graficzną, ale również słowną, bo autorka naprawdę ma świetny styl, i momentami aż marzyłam o tym, żeby ktoś mi to przeczytał w oryginale, bo mimo że nie znam hiszpańskiego musiałoby to brzmieć po prostu cudownie. A jednak czegoś mi zabrakło, a momentami nawet się nudziłam i rozglądałam w poszukiwaniu czegoś innego do czytania. Zresztą w przerwach między kolejnymi rozdziałami Ogrodu wiecznej wiosny udało mi się przeczytać kilka innych książek, a to niewątpliwie o czymś świadczy. Liczyłam, że opowieść o rodzie Laguna wciągnie mnie i nie będę mogła się od niej oderwać. Trochę się niestety przeliczyłam, a szkoda.
Ocena: 4,5/6
Cristina Lopez Barrio, Ogród wiecznej wiosny, Kraków, Wydawnictwo Otwarte, 2010.