Nie przepadam za zbiorami opowiadań, one zawsze wychodzą nierówno, jedne są gorsze, inne lepsze i tak jest także w przypadku opowiadań Dąbrowskiego, ale o tym za chwilę. Z opowieściami grozy nie miałam jeszcze do czynienia, szczerze mówiąc na samo słowo horror robię w tył zwrot i uciekam byle jak najdalej. Tak, jestem lękliwa, nie lubię ciemności i dość często zdarza mi się zapalać lampkę w środku nocy, by rozbudzić się zupełnie tylko dlatego, że przyśniło mi się jakieś głupstwo i boję się znów w tym śnie pogrążyć. Dlatego nie byłam do końca pewna czy chcę czytać Anima Vilis, bo i po co samemu szukać sobie powodów do strachu. Cieszę się jednak, że zdecydowałam się na lekturę, bo Dąbrowski ma niewątpliwie wielki talent. Sprawnie prowadzi narracje, potrafiąc się wcielić w każdą stworzoną przez siebie postać, nawet jeśli jest ona psem czy… zombie.
Tak jak pisałam opowiadania są nierówne, ale każdy może znaleźć w nich coś dla siebie. Zombie, kosmici, wiedźmy, demony i zbłąkane dusze to coś czego na kartach tej książki na pewno nie zabraknie. Mnie osobiście najbardziej podobały się opowiadania, które były w jakiś sposób ze sobą połączone, resztę traktowałam jako dodatek, miły, ale nie konieczny. Losu dopełnienie początkowo zupełnie dla mnie niezrozumiałe w końcu zaczęło układać się w zgrabną całość, potrafiącą mnie nawet przy samej końcówce wzruszyć. Anima Vilis , w którym autor wcielił się w rolę Maksia i relacjonowanie wydarzeń z perspektywy psa, było chyba jednym z jego najlepszych posunięć. Biwak wciągnął mnie prawie tak jak wody jeziora wciągające bezmyślnych nastolatków. I wreszcie Przeznaczenie znajdzie drogę, opowiadanie, które wyjątkowo sobie upodobałam i które chciałabym kiedyś przeczytać w wersji dłuższej, rozwiniętej o nowe wątki i uzupełnienie starych. Mała dziewczynka, czarna magia, stara wiedźma, dusza zabierająca ciało młodym kobietom i sprawne połączenie tych wszystkich elementów wypadło po prostu niesamowicie. Ja proszę o więcej.
Cztery główne opowiadania z czystym sumieniem polecam, one w pełni zasługują na szóstkę, resztę, która w moim przypadku trochę te zachwyty zepsuła można pominąć.
Ocena: 4,5/6
Krzysztof T. Dąbowski, Anima Vilis, Kraków, Initium, 2010.