Podziemny krąg / Chuck Palahniuk ; przeł. Jacek Manicki. – Warszawa : Laguna, 2001. – 223 s. ;  19 cm. – (Prima). – ISBN 83-87736-07-4

Zapewne jestem jedną z niewielu jeśli nie jedyną osobą, która nie widziała jeszcze „Podziemnego kręgu”. Nigdy jakoś nie miałam okazji, a zresztą odkąd się dowiedziałam, że film powstał na podstawie książki chciałam najpierw zdobyć książkę, a dopiero potem zastanowić się czy nadal chcę obejrzeć film.Teraz już wiem, że chcę… choć może dobrze byłoby ominąć kilka drastycznych scen. Może nawet trochę więcej niż kilka.

W każdym razie nasz bohater, a zarazem narrator, którego imienia nie mamy okazji poznać, cierpi na bezsenność, w pokonaniu której pomagają mu wizyty na wszystkich możliwych grupach wsparcia osób chorych na nowotwory. Tak i tu już było pierwsze, malutkie póki co, wbicie w fotel, bo nie bardzo dociera do mnie jak można takie grupy wykorzystywać do poprawienia własnego samopoczucia, a narrator o dziwo nie jest jedyną osobą, która ten sposób rozrywki stosuje, bo na spotkania zaczyna przychodzić także Marla, oszustka, przez którą nasz bohater nie może się w pełni zaangażować i przy której wstydzi się płakać. Choć może nie do końca wstydzi, raczej nie potrafi zachowywać się tak jak zwykle się zachowywał wiedząc doskonale, że jest ktoś kto wie o jego sekrecie. Wkrótce więc bezsenność zaczyna powracać, mieszkanie narratora ulega całkowitemu zniszczeniu, a on sam poznaje Tylera Durdena, anarchistę, kinooperatora, kelnera sikającego do serwowanych na bankietach zup, a przede wszystkim założyciela fight clubu. Tak więc, nasz bohater wprowadza się do Tylera, a ich wspólne dnie zaczynają się obracać wokół wyrabiania mydła z odsysanego ludzkiego tłuszczu, co oczywiście znów łączy się ze scenami, które niekoniecznie chciałabym widzieć, i nocnych walk organizowanych w piwnicach pubów.

To zadziwiające jak człowiek, który chciałby mieć wszystko, który mógłby oiągnąć wiele, stopniowo stacza się na same dno, w dodatku robiąc to na własne życzenie. Jak powoli traci kontrolę nad własnym życie, ciałem, wreszcie psychiką. Palahniuk przedstawia społeczeństwo konsumpcyjne, którym przecież jesteśmy, a przynajmniej większość z nas, w najgorszym możliwym świetle i mocno zaskakuje zakończeniem, przez co tym bardziej cieszę się, że nie miałam jeszcze okazji zobaczyć filmu, bo jaką miałabym przyjemność z czytania? To autor, któremu udało się mnie wbić w fotel i od paru dni nie mogę dojść do siebie, a to naprawdę rzadko się zdarza.

Ocena:  6/6