Jasny słoneczny poranek / James Frey ; przeł. Urszula Szczepańska. – Warszawa : G+J Gruner + Jahr Polska, cop. 2009. – 585, [7] s. ; 21 cm. – (Seria kultowa). – ISBN 978-83-61299-41-7
Barry już jako dziecko marzył, by dawać ludziom radość i rozrywkę. Założył Putt Putt Bonanzę, sam zaprojektował tory golfowe, dzięki sporym zarobkom stopniowo rozbudowywał swoją firmę, miał duży ruch, dużo klientów, dużo pieniędzy, aż do momentu gdy wszystko zaczęło się psuć, Barry zaczął tracić klientów, nie miał pieniędzy na remonty, a Putt Putt Bonanza zaczęła upadać. Wayne ma trzydzieści siedem lat, sprząta w Bonanzie, nadal mieszka z ponad siedemdziesięcioletnią matką. TJ marzy, by wygrać mistrzostwa w golfa, gra po sześć godzin dziennie, przychodzi trenować do Bonanzy, trzy razy wziął nawet udział w zawodach, może kiedyś mu się uda.
Ricky nie ma pracy, na życie zarabia kupując broń przestępcom, którzy z powodu ciążących nad nimi wyroków sami nie mogą tego zrobić. Spiłowuje numery, aby policja w żaden sposób nie mogła do niego trafić. Młoda dwudziestosześcioletnia kobieta została zgwałcona na tylnym siedzeniu własnego samochodu, potem, nieprzytomną wyrzucona ją w pobliżu jakiegoś pobocza. Policja nie znalazła odcisków, ani DNA, kobieta sama postanawia wziąć los w swoje ręce.
Anika i LaShawn poznali się gdy byli w piątej klasie szkoły podstawowej. Ona skończyła studia medyczna, on odnosił sukcesy w futbolu, miał zamiar zająć się tym zawodowo. Wypadek samochodowy, spowodowany przez członków gangu połamał mu żebra i nogi, zabrał marzenia, zniszczył szansę na powrót do gry.
Mogłabym tak pisać i pisać, bo Frey co rusz wprowadza na karty swojej książki coraz nowsze postacie, czasem nadaje im imiona, czasem nie, czasem określa ich wiek, czasem zawód, czasem snuje opowieści o ich życiu, o nich samych nie mówiąc nic. Opowiada o wyścigach samochodowych, o gangach i zasadach ich funkcjonowania, opowiada o piciu i ćpaniu, o homoseksualiźmie, o wielkiej samotności, może opwiadać o każdym z nas. Mówi o ludziach pięknych, wyjątkowych, o Latynosach, Afroamerykanach, Amerykanach, o ludziach, którzy we własnym kraju są kimś, coś znaczą, coś mogliby osiągnąć i przyjeżdzają do Kalifornii, do LA za karierą, a przez to przestają być kimś wyjątkowym, a stają się ludźmi jakich są miliony, zamiast jako gwiazdy filmowe kończą jako kelnerki, barmani, bileterzy, prostytutki. Ale właściwie cała powieść opiera się na czterech historiach, czterech historiach pisanych naprzemiennie, przeplatanych historią Los Angeles, najzabawniejszymi i najstraszniejszymi faktami z życia miasta, i historiami innych ludzi.
Cała książka zaczyna się od historii Dylana i Maddie, która chyba najbardziej mnie wciągnęła, i którą śledziłam najuważniej. Mają po dziewiętnaście lat i są zakochani. Samotni, nie licząc siebie nawzajem. Początkowo nie znając jeszcze ich imion dowiadujemy się, że chłopak wyrywa dziewczynę z rąk jej matki, zakrwawioną, pobitą, postanawiają się od tego uwolnić, zacząć nowe życie, uciec jak najdalej, jak najdalej czyli do Kalifornii, do Los Angeles, miasta, które powinno zapewnić im szczęście. I zapewnia, przynajmniej na jakiś czas.
Staruszek Joe mieszka w plażowej toalecie, jaj właściciel pozwolił mu na to dopóki utrzymuje w niej porządek i dopóki dnie spędza na plaży, pozwalając korzystać z toalety klientom budki z tacos. Ma niecałe czterdzieści lat, ale wygląda na ponad siedemdziesiąt. Pewnego dnia przy kontenerze za lodziarnią Joe znajduje Beatrice, młodą ćpunkę, pobitą, zakrwawioną, dziewczynę, która zmieni życie jego i jego przyjaciół. Niekoniecznie na lepsze.
Amberton i Casey Parker, obydwoje odebrali dobre wykształcenie, obydwoje zostali filmowymi gwiazdami, o które producenci się zabijają. Są dobrymi przyjaciółmi, najlepszymi jakich można mieć. Są małżeństwem, mają dzieci, tyle na zewnątrz. Naprawdę obydwoje są homoseksualistami, ukrywają to przed światem, aby nie niszczyć swojej kariery. Myślą, że za pieniądze mogą dostać wszystko.
Gracella i Jorge, Meksykanie, opuszczają swój kraj, jak wszyscy, w poszukiwaniu lepszego życia, rodzi im się dziecko, dziewczynka, piękna, inteligentna, odnosząca sukcesy w szkole, a przez to niezbyt lubiana przez rówieśników. Jej przekleństwem stają się grube uda, marnują jej życie. Za sprawą jednego wydarzenia rezygnuje z nauki, ze szkoły, z college’u, mimo, że szkołę średnią udało jej się ukończyć z wyróżnieniem, zaczyna pracę jako służąca.
Niestety, muszę przyznać, że chyba lepiej by mi się czytało, gdyby każda z tych czterech historii została wydana jako osobna książka, denerwowało mnie rozproszenie, poprzetykanie historiami, które dla mnie nie miały większego znaczenia, denerwowały mnie fakty z historii LA, a to wszystko wpłynęło na to, że książkę czytało mi się długo i ciężko. W dodatku styl Freya, który przy jego poprzednich książkach mnie zachwycał tutaj zaczął męczyć, chyba za bardzo się od niego odzwyczaiłam.
Ocena: 4/6