Wroniec / Jacek Dukaj ; il. Jakub Jabłoński. – Warszawa : Wydaw. Literackie, 2009. – 245, [3] s. , il. ; 22 cm. – ISBN 978-83-08-04392-9

Wroniec to jedna z tych książek, o których było głośno właściwie już przed wydaniem. Pewnego dnia pojawiła się o niej nawet w zmianka w wiadomościach, co jak wiemy nie zdarza się często. Nic więc dziwnego, że od początku wzbudziła moją ciekawość, a pojawiające się co jakiś czas tu i tam recenzje tylko wzmagały mój apetyt.

Adaś jest zwykłym chłopcem, jakich wielu. Ma mamę, tatę, siostrę, babcie i wujka Kazka. Uczy się pisać na maszynie, żyje w czasach, kiedy w telewizji dostępne są zaledwie dwa programy, a o internecie nikt nawet jeszcze nie marzy. Żyje spokojnie, jego rodzina niczym się nie wyróżnia, aż do strasznej rzeczy, kiedy ogromna wrona zabiera jego tatę, a później i całą rodzinę, Adaś zaś wraz z panem Betonem zabiera nas w wędrówkę po mieście, pełną Złomotu, Szpicli i Enesów czających się na każdym rogu. Pokazuje nam maszynę-szarzynę, kilometrowe kolejki, razem z nami idzie prosić członka, rozlewającego się po całym budynku, o pomoc w odnalezieniu taty. Ucieka przed Milipanami, gazem i Sukami, pomagają mu panowie Oporni. I mogłabym tak jeszcze pisać i pisać.

Książka Dukaja pełna jest metafor, z których, szczerze powiem, ja, jako młodsze pokolenie, nie dotknięte czasem stanu wojennego, nie stojące dniami i nocami w kolejkach i nie uciekające przed sukami, nie wszystko zrozumiałam. Dlatego podczas lektury uparcie zastanawiałam się, dlaczego książkę w bibliotece znaleźć można na półkach z literaturą dziecięco-młodzieżową. Razem z Boo doszłyśmy do wniosku, że być może dlatego, że jest ona kierowana do ludzi, którzy byli tą młodzieżą kilkanaście lat temu. Dałam więc do przeczytania Wrońca tacie, prosząc o opinię, o wyjaśnienie niektórych niezrozumianych przeze mnie aspektów. Tato książkę przeczytał, a raczej połknął, wyjaśnił, ale z żalem stwierdził, w czym się z nim stuprocentowo zgadzam, że za piętnaście czy dwadzieścia lat, książka ta może całkowicie stracić na wartości, a ludzie odbierać ją będą, jak zwykłą bajkę, zalatującą trochę fantastyką i nikt nawet nie będzie się zastanawiał, co owy, tytułowy Wroniec tak naprawdę pod sobą kryje.

Ocena: 4/6