Obydwie części biografii Pelzera przeczytałam już jakiś czas temu i nadal mam mętlik. Nadal po głowie tłuczą się te same pytania: jak można być takim potworem? Jak można krzywdzić tak własne dziecko? Czy też, jak można z taką obojętnością patrzeć na tę krzywdę?
Dziecko zwane „niczym”, czyli dziecięca wola przetrwania / Dave Pelzer ; przeł. Jacek Spólny. – Warszawa : Prószyńska i S-ka, 1999. -79, [5] s.; 21 cm. – ISBN 83-7180-443-1
Pierwsza część, Dziecko zwane niczym, opowiada o dzieciństwie Dave’a aż do pamiętnego dnia, 5 marca 1973, kiedy został odebrany matce, kiedy jego los wzięli w swoje ręce nauczyciele, dyrektor szkoły, policja. To króciutka książka, a wyzwala w człowieku ogrom emocji. Czytając o torturach, bo inaczej tego nazwać nie mogę, jakich doświadczał autor, musiałam książkę odkładać co chwilę, po prostu nie da się tego wszystkiego przyjąć za jednym razem. Jej strony przepełnione są bólem, i już nawet nie chodzi o ten ból fizyczny, którego z pewnością Dave doświadczał, gdy matka przypalała mu ręce nad kuchenką, zmuszała do picia amoniaku, czy zamykała w komorze gazowej, ale o ból psychiczny. Co musi czuć dziecko odrzucone przez własną matkę, nie rozumiejące powodów dla których jest głodzone, nie rozumiejące dlaczego właśnie je traktuje się z taką okrutnością, podczas gdy rodzeństwo traktowane jest przecież normalnie?
Dziwi mnie postawa matki, dziwi postawa braci, ale jednak najbardziej nie mogę się nadziwić postawie ojca, który stał i spokojnie przyglądał się chorym pomysłom żony, jakim poddawany był jego syn, bojąc się powiedzieć cokolwiek, bojąc się bronić własne dziecko. A już najbardziej wstrząsnęła mną scena, gdy Dave, zraniony, dźgnięty nożem przez matkę, prosi ojca o pomoc, a ten co robi? Radzi mu nadal spełniać prośby tej wariatki, bo inaczej ona zabije ich obu. Wstrząsająca książka, ludziom o słabych nerwach raczej bym odradziła.
Ocena: 6/6
Stracony chłopiec, czyli w poszukiwaniu ciepła i miłości / Dave Pelzer ; przeł. Jacek Spólny. – Warszawa : Prószyński i S-ka, 2001. – 165, [3] s. ; 21 cm. – ISBN 83-7255-890-6
Co do części drugiej, tu się już robi trochę lepiej, aczkolwiek nadal nie jest kolorowo. Dave, zabrany matce, zmuszony jest zmierzyć się z nią jeszcze raz podczas rozprawy o zabranie praw rodzicielskich, w dalszej części książki opisywane są kolejne rodzinne domy dziecka, w jakich przyszło mu mieszkać, a także poprawczak, w którym musiał spędzić jakiś czas, po kilku występkach jakich się dopuścił. Pelzer bardzo dobrze opisał zasady funkcjonowania zastępczych rodzin. Najbardziej przeżywał chyba momenty, gdy w danej rodzinie znajdował się na tyle długo, by móc się do nich przyzwyczaić, wiedząc jednocześnie, że i tak nie zagości w ich domu zbyt długo. Zadziwiające są reakcje środowiska, ludzi, którzy myślą, że jak dziecko przebywa w rodzinnym, czy też zwykłym, domu dziecka, to zapewne dlatego, że samo jest sobie winne, jest wyrzutkiem, elementem i nie powinno się z nim w ogóle rozmawiać. Przykre, ale niestety na wszystko ludzie patrzą, patrzyli i zawsze będą patrzeć stereotypowo, a niektórych rzeczy nie da się przecież przetłumaczyć.
Ocena: 5/6
Obydwie części polecam, ale jednak ludziom o mocniejszych nerwach.
Ps.
Zdrowych, spokojnych, wesołych Świąt!