
Demony dobrego Dextera / Jeff Lindsay ; przeł. Jan Kraśko. – Warszawa : Amber, 2006. – 221, [3] s. ; 21 cm. – ISBN 83-241-2592-0
Pewne tragiczne wydarzenie w dzieciństwie Dextera sprawiło, że stał się kimś, a raczej czymś czym jest dzisiaj, czyli potworem nie posiadającym ludzkich uczuć. Na co dzień jest wzorowym obywatelem, pracuje w policji jako specjalista od analizy krwii i jest w swoim fachu niezastąpiony, w końcu jak sam mówi krew to całe jego życie. Nocą zaś władzę nad miłym, dobrym Dexterem przejmuje Mroczny Pasażer, czyli towarzysz, którego zna od zawsze, jego drugie ja, które każe mu zabijać. Nauczony przez swego przybranego ojca, który był policjantem umie doskonale zacierać po sobie ślady, a na swoje ofiary wybiera ludzi, którzy popełnili jakieś zbrodnie, ale w wyniku błędów w dochodzeniu czy zwyczajnego zaniedbania nie odsiadują swoich wyroków, nie robi tego oczywiście bezmyślnie, bardzo skrupulatnie sprawdza czy dana osoba faktycznie jest winna.
W Miami dochodzi do serii zabójstw, w których ofiarami padają młode kobiety, właściwie każda z nich jest prostytutką, a wszystkie ze znalezionych przez policje ciał nie mają w sobie nawet kropelki krwii. Dexter jest zachwycony tak pięknymi, schludnymi, artystycznie popełnionymi zbrodniami. Znając doskonale psychikę zabójcy Dex potrafi szybciej niż reszta zlokalizować kolejne ciała, domyślić się co morderca ma do przekazania. Pytanie tylko czy wykorzysta to, aby pomóc policji go złapać czy też będzie wolał się zabawić.
Do oglądnięcia serialu zachęcił mnie M., czyli największy serialowy maniak jakiego znam. Oglądnęłam dwa odcinki i stwierdziłam, że koniecznie muszę przeczytać książkę, bo nauczona doświadczeniem myślałam, że wypada dużo lepiej niż serial. Otóż nie. Mam wrażenie, że książka jest tylko malutkim zarysem, szkicem. Już po dwóch odcinkach serialu wiem, że występuje w nim masa barwnych postaci, które w książce w większości są zaledwie wspomniane, jakby mimochodem. Druga sprawa, że książka w porównaniu do serialu wydaje mi się po prostu nudna. Wszystkie wydarzenia są rozciągnięte w czasie i tak naprawdę bardzo mało się dzieje, krążymy wciąż wkoło jednej jedynej sprawy.
Nie wątpie jednak, że gdybym nie miała pojęcia o serialowym odpowiedniku książka by mi się spodobała. Jest napisana prostym, przystępnym językiem, a Dexter tak czy siak budzi wielką sympatię, choć tak naprawdę, patrząc na jego cechy, nie wiem jaki jest tego powód, a biorąc pod uwagę to, że akcja skupia się tylko wokół tej jednej sprawy czytelnik nie ma prawa się pogubić. No i zakończenie zaskakuje, zdecydowanie. A jego część może zaskoczyć nawet serialowców, bo co nieco zostało pozmieniane.
Ocena: 4/6