1. Duchy moich byłych (Ghost of Girlfriends Past) reż. Mark Waters
Connor (Matthew McConaughey) ponad wszystko inne ceni sobie wolność. Jego największa słabość to kobiety. Uwielbia przebywać w ich towarzystwie… byle nie za długo z jedną. Wśród znajomych (i nie tylko) znany jest jako lekkoduch dla którego najważniejsza jest zabawa, a zaraz potem cała reszta, z rodziną gdzieś na samym, szarym końcu. Wszystko zmienia się podczas ślubu jego młodszego brata, na którym spotyka swoją pierwszą wielką miłość (Jennifer Garner) oraz duchy swoich byłych, których w większości nawet nie pamięta. To właśnie dzięki nim mamy okazję dowiedzieć się dlaczego Connor stał się taki jaki jest.
Film niewątpliwie przywodzi na myśl Opowieść wigilijną za sprawą duchów, z których pierwszą jest pierwsza dziewczyna Connora pokazująca mu przeszłość, kobieta, która znajduje się przy nim w teraźniejszości ukazująca to co dzieje się teraz i trzecia kobieta, która nie zamieniwszy z nim ani słowa pokazuje mu przyszłość, czyli coś co najbardziej nim wstrząsa.
Uwielbiam Matthew McConaughey’a, uwielbiam komedie romantyczne, a przy okazji lubię Opowieść wigilijną, i wszelkie jej adaptacje, choćby tak odbiegające od pierwowzoru jak ta, więc chyba normalne wydaje się, że film polecam z całego serca ;).
Ocena: 6/6
2. Oświadczyny po irlandzku (Leap Year) reż. Anand Tucker
Anna (Amy Adams) jest związana ze swoim chłopakiem od czterech lat, właśnie planują kupno wspólnego mieszkania uważa więc, że to najlepsza pora na oświadczyny. Niestety Jeremy (Adam Scott) jest zupełnie innego zdania i odwleka moment oświadczyn w nieskończoność, dlatego Anna postanawia wziąć los w swoje ręce. W Irlandii panuję tradycja, że 29 lutego, w ten jeden jedyny dzień to właśnie kobieta może oświadczyć się mężczyźnie, a ten nie ma prawa odmówić. Jednak los najwidoczniej zwrócił się przeciwko niej, bo z powodu złej pogody zamiast w Dublinie ląduje w Walii, gdzie poznaje Declana (Matthew Goode), potrzebującego pieniędzy, gburowatego mężczyznę, który za niemałą sumkę ma jej pomóc w dostaniu się do ukochanego.
Bardzo przyjemna komedia, bardzo przyjemne widoki, w szczególności ruiny zamku, na których ma miejsce jedna z najbardziej romantycznych scen. Polecam.
Ocena: 5/6
3. Raj dla par (Couples Retreat) reż. Peter Billingsley
Joey (Jon Favreau) i Lucy (Kristin Davis) pobrali się bardzo wcześnie, byli ze sobą jeszcze zanim skończyli liceum, obydwoje marzą tylko o tym, żeby w końcu się rozstać, móc poszaleć i zrobić wiele rzeczy, których zrobić nie mogli ze względu ma córkę, która urodziła się, gdy byli bardzo młodzi.. Shane (Faizon Love) niedawno rozstał się z żoną, pocieszenia szukając w ramionach dziewczyny mogącej być jego córką. Dave (Vince Vaughn) i Ronnie (Malin Akerman) udają, że w ich związku wszystko jest ok, choć tak naprawdę boją się cokolwiek zmieniać, żeby nie zniszczyć tego co budowali przez kilka lat. Oraz Jason (Jason Bateman) i Cynthia (Kristen Bell) para, która wydaję się najbardziej idealna z nich wszystkich, a jednak to właśnie oni planują rozwód. I to za ich właśnie sprawą cała ósemka trafia na wyspę, która początkowo wydaje się rajem, przynajmniej do momentu w którym okazuje się, że każda z par musi podjąć terapię małżeńską.
Bardzo przyjemny film. No i ta wyspa, marzenie. Sama chętnie bym na taką pojechała, nawet jeśli musiałabym przechodzić terapię ;).
Ocena: 4/5
4. Baby mama reż. Michael McCullers
Kate Holbrook (Tina Fey) jest wiceprezesem dobrze prosperującej firmy. Ma 37 lat i marzy o tym, żeby w końcu zostać matką. Poddaje się zabiegowi in vitro, który kończy się porażką, ze względu na wiek i problemy zdrowotne, myśli nad adopcją, ale zdając sobie sprawę ile mogą trwać procesy adopcyjne wybiera inne, jej zdaniem najlepsze, rozwiązanie. Postanawia wynająć matkę zastępczą, kobietę, która przez dziewięć miesięcy będzie nosić jej dziecko, a po narodzinach po prostu zniknie. Sprawy komplikują się, gdy Angie (Amy Poehler) rozstaje się z chłopakiem i wprowadza do Kate.
Film jest dosyć przewidywalny, już w połowie, a może i wcześniej, można się domyślić jakie będzie zakończenie, ale warto obejrzeć, bo jest naprawdę zabawny. Amy Poehler w roli Angie jest po prostu boska. Po ciężkim dniu pracy polecam, na rozluźnienie :).
Ocena: 4/5