Zaproszona do zabawy przez toske82 z radością udzielam odpowiedzi 🙂

1. Czy na wybór książek ma wpływ pora roku? Jeśli tak to jakie książki lubisz latem a jakie na przykład zimą.

Szczerze mówiąc nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale wydaje mi się, że jednak największy wpływ na dobór lektur ma po prostu mój aktualny nastrój, a nie pogoda za oknem. Zdarza się, że wiosną sięgam po książki melancholijne, a jesienią po takie przy których mogę się pośmiać, choć przecież panująca wokół aura powinna sprawiać, że jest inaczej.

2. Czy są jakieś książki po które nie sięgasz? np. biograficzne albo science fiction?

Tak, zdecydowanie nie sięgam po science fiction, bo po prostu to do mnie nie przemawia. Nie czytam też raczej horrorów, nie mogę po nich spać ;). Do niedawna zarzekałam się również, że nigdy w życiu nie sięgnę po fantastykę, ale powoli zaczynam się przełamywać i próbuję.

3. Czy zdarza Ci się czytać parę książek naraz?

Tak, bardzo często. Przeważnie robię sobie mieszankę: jedna książka biblioteczna, jedna pożyczona od jakiejś znajomej, czasem jakaś moja, plus fragmenty książek, które potrzebne są mi na zajęcia. Jednak, jeśli już czytam parę książek naraz staram się, żeby nie były one zbyt zbliżone tematycznie, bo wtedy zaczynają mieszać mi się wątki 😉

4. Czy oglądasz ekranizacje książek? Jeśli tak to jak one najczęściej wypadają i czy zdarzyło się, że ekranizacja była lepsza do książki?

Zawsze staram się oglądam ekranizacje książek, z tym, że jeśli mam taką możliwość to wolę oglądnąc film dopiero po przeczytaniu jego wzorca, co zresztą doprowadza do szału M., bo zawsze przeżywam, że to i tamto w filmie zostało zmienione, a i czasem jak mnie poniosą emocje to zdarza mi się zdradzić zakończenie ;). Wiadomo, przewaźnie to książka jest lepsza niż film, ale parę razy zdarzyło się, że jednak ekranizacja podobała mi się dużo bardziej. Jeśli chodzi o konkretne przykłady to napewno: „Szkoła uczuć” (na podstawie „Jesiennej miłości” N. Sparksa), w filmie było sporo elementów, które mnie chwyciły za serce, książkę czytałam później i czegoś mi jednak w niej zabrakło, oraz „Zielona mila”, która dla mnie jest po prostu mistrzostwem świata, mogę ją oglądać wciąż na nowo, a co do książki… No cóż, nie o to  chodzi, że byla zła, bo nie była, ale po prostu nie lubię powieści, które są napisane odcinkowo, bo męczy mnie, gdy w każdym kolejnym rozdziale pojawia się podsumowanie poprzedniego.

 

Przepraszam, nie będę zadawać pytać ani wyznaczać osób. Jestem do tyłu z Waszymi notkami, dopiero powoli zaczynam nadrabiać zaległości, więc nie wiem kto już brał udział w zabawie i na jakie pytania odpowiadał.