Akcja książki zaczyna się od porwania a następnie zabójstwa młodej kobiety o imieniu Marianne. Nie wiemy kim była ona, ani kim byli jej oprawcy, wiemy tylko tyle, że powinna ona posiadać jakieś cenne nagranie, które to spowodowało jej śmierć. Oczywiście później okazuje się, że za zabójstwem Marianne stali Nash i Pietra.

Mike i Tia martwiąć się o swego szesnastoletniego syna postanowili, że będą śledzić wszystko co on robi, w tym celu sprowadzili fachowca, który w komputerze Adama zainstalował program monitorujący każdą czynność chłopca. Rodzice znajdują dziwną wymianę zdań na czacie, z osobą która każe Adamowi „siedzieć cicho”, przy okazji odkrywają też e-mail, w którym jest zaproszenie na prywatkę do Dj Huffa.

Betsy Hill straciła syna. Teoretycznie Spencer popełnił samobójstwo. Pytanie tylko czy aby na pewno? Przeglądając zdjęcia syna Betsy napotyka jedno zrobione tamtej nocy, kiedy jej syn zginął. Co wskazuje na to, że Spencer tamtej nocy nie był sam,i wszystko znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że był z nim Adam.

Loren Muse w wieku niewiele ponad trzydzieścu lat została głównym inspektorem śledczym hrabstwa Essex, co wywołuje zazdrość u jej kolegów po fachu. To ona zajmuje się sprawą zaginięcia Marianne oraz Reby Cordovy, czyli kolejnej kobiety po której ślad zaginął.

W powieści pojawia się także postać Ilene Golfarb, lekarki, współpracowniczki Mike, której jednym z pacjentów jest syn Susan Loriman. Ich celem jest znalezienie dla chłopca jak najlepszego dawcy nerki, a w międzyczasie okazuje się, że Dan, mąż Susan, nie jest jego biologicznym ojcem.

Jest również Guy Novak, którego córka Yasmin, pod wpływem jednego zdania wypowiedzianego przez nauczyciela zmieniła swoje całe nastawienie do otaczającego świata. Wystarczyło parę słów Joe’go Lewistona, by cały świat Yasmin padł w gruzach.

Dużo osób, dużo miejsc, i mam takie dziwne wrażenie, że tym razem Coben trochę przesadził z różnorodnością bohaterów. Początkowo często się gubiłam, nie wiedziałam w końcu kto jest kim i z kim powiązany. Mimo to książkę czyta się dobrze, wciąga, wszystkie wątki w finiszu ładnie się ze sobą łączą.

Niestety stwierdzam, że wolę te książki Cobena, w których występuje Myron, tak jakoś się do niego przyzwyczaiłam 🙂

Życie jest zaledwie krótkim tchnieniem w porównaniu z wiecznością.

Ocena: 4,5/6