Claire ma piętnaście lat. Jej rodzice się rozwiedli, mieszka tylko z matką, której właściwie nie widuje. Zajmuje się domem, gotuje obiady. Często zostaje na noc u swojej przyjaciółki Emily. Przeżywa też pierwsze zauroczenie Michaelem. I szybki skok w dorosłość. Przejmuje rolę opiekuna, w ciężkiej sytuacji to ona musi się opiekować matką, a nie na odwrót.

Jej mama jest lekarką. Odbiera porody. O wiele częściej można ją zastać w pracy niż w domu. Także podczas wolnych dni często wraca do szpitala, by opiekować się swoimi pacjentkami i ich nowonarodzonymi dziećmi. Nawet wówczas gdy wyczuwa małego guzka w piersi praca nie staje się dla niej mniej ważna. Przechodzi operacje wycięcia guzka, następne usunięcie piersi, chemioterapię…

I kolejny raz trafiłam na książkę, która w krótkich prostych zdaniach zawiera wiele treści. Jak wskazuje na to tytuł, powieść składa się z samych notatek, przyklejanych na zmianę przez matkę i córkę do lodówki. A w notatkach wiele miłości, strachu, troski, złości i wielu innych uczuć łączących dziecko z rodzicem. To opowieść o tym jak trudno w dzisiejszym świecie znaleźć pięć minut, by móc poświęcić je drugiej osobie. Żonie, mężowi, córce, synowi. Cały nasz czas poświęcamy pracy, często zapominając o najbliższych, o ich potrzebie bliskości. I niestety często zaczynamy sobie o nich przypominać dopiero wtedy, gdy jest już na to zbyt późno.

Polecam. W ramach oderwania od codziennych obowiązków i przypomnienia sobie o tym co naprawdę ważne.

Ocena: 5/6