Jakoś tak już mam, że serie składające się z większej liczby książek niż trzy, czytam zawsze w kolejności w jakiej wpadną mi w ręce, czyli zwykle nie po kolei. Lekturę Serii Niefortunnych Zdarzeń zaczęłam od tomu ósmego czyli Szkodliwego szpitala. Trafiłam na nią przypadkiem w bibliotece, chodziłam wtedy do podstawówki i od tego momentu co jakiś czas lubię sobie poczytać któryś z tomów. A że pisane są dużą, wygodną czcionką, więc czytanie zwykle nie zabiera zbyt wiele czasu.

Tym razem udało mi się zdobyć, bodajże na podaju, tom siódmy czyli Wredną wioskę. Robiąc więc sobie jednodniową przerwę od rozpoczętych książek postanowiłam ją przeczytać.

Kolejny tom przygód sierot Baudelaire zaczyna się, gdy dzieci czytając poranną gazetę dowiadują się o porwaniu trojaczków Bagiennych przez hrabiego Olafa. W dodatku Wioletka, Klaus i Słoneczko, będący tymczasowo pod opieką pana Poe zmuszone są wziąć udział w akcji Do wychowania dziecka potrzebna jest cała wioska, gdyż żaden z żyjących krewnych nie chcę przyjąć ich do siebie, bojąc się konsekwencji z tych związanych a przede wszystkim hrabiego Olafa. Na nowe miejsce zamieszkania wybierają wioskę o tajemniczej nazwie WZS, mając nadzieję, że ma ona coś wspólnego z rozwiązaniem sekretu o którym wspominali wcześniej Bagienni. Trafiają pod opiekę Hektora, który w wiosce pełni rolę złotej rączki. Jest on właściwie jedyną życzliwą osobą, bo reszta wioski zamiast zająć się wychowywaniem dzieci wykorzystuje je do sprzątania czy przycinania żywopłotów. Niestety Hektor ma jedną, wyjątkowo szkodliwą wadę, jest chorobliwie nieśmiały i paraliżuje go strach przed Radą Starszych.

Wkrótce za pomocą wszędobylskich kruków do Baudelaire’ów zaczynają docierać wiersze napisane przez Izadorę Bagienną, będące wołaniem o pomoc, w których zawarte są wskazówki dotyczące miejsca ich pobytu. A skoro przyjaciele proszą o pomoc, to należy jej im udzielić.

Oczywiście jak w każdej części, tak i w tej pojawia się hrabia Olaf, w przebraniu maskującym jego prawdziwą tożsamość. Tym razem występuje jako detektyw Dupin, który oskarża dzieci o zabójstwo i zwraca przeciwko nim całą wioskę.

Zauważyłam, że przy każdym kolejnym, czytanym przeze mnie tomie, coraz bardziej zaczynają mnie drażnić „tłumaczenia” różnych słów, wprowadzone przez narratora. Mimo to jak już pisałam książkę czyta się dobrze. Na rozluźnienie w sam raz.

Ocena: 4/6