Dawid i Harriet poznali się na przyjęciu firmowym. Wraz z finansowa pomocą ojca Dawida stwarzają pełen ciepła dom, do którego cała rodzina chętnie zjeżdża się na święta. Do czasu. W momencie gdy Harriet jest w ciąży z piątym dzieckiem zaczynają się problemy. Coraz gorzej się czuje, wydaje jej się, że płód niszczy ją od środka. Ale prawdziwe problemy zaczynają się dopiero po narodzinach Bena. Okazuje się, że jest on wyjątkowo agresywnym dzieckiem. Bardzo szybko staje na nogi, w ogóle rozwija się o wiele szybciej niż pozostałe z dzieci. Okazuje się też, że uduszenie psa czy kota nie stanowi dla niego większego problemu. Dawid i Harriet muszą stanąć przed trudną decyzją. Czy powinni oddać Bena do specjalnego zakładu?
Mimo, że książka jest krótka i właściwie napisana całkiem przystępnym językiem jakoś ciężko mi się ją czytało, a po połowie zaczęła zwyczajnie mnie nudzić.Może wpłynęła na to pogoda, nie najlepsza ostatnio i ogólne zmęczenie połączone ze złym samopoczuciem, ale po drugą część, przynajmniej w najbliższym czasie, nie mam zamiaru sięgać.
Ocena: 3/6