Koralina wraz z rodzicami właśnie wprowadziła się do nowego mieszkania. W nowym mieszkaniu, jak to dziecko, musi obejrzeć i dokładnie zbadać wszystkie kąty. Początkowo bada tylko ogród i okolice wokół domu, ale gdy nadchodzi brzydka pogoda zaczyna obchodzić cały dom wewnątrz. Przy okazji poznaje również swoich sąsiadów. A pewnego dnia trafia na drzwi prowadzące do drugiego mieszkania, które początkowo są zamurowane, jednak po jakimś czasie mur znika i okazuje się, że po drugiej stronie mieszkają… drudzy rodzice Koraliny. Jakby tego było mało zamiast oczu mają oni guziki i chcą Koralinę koniecznie zatrzymać przy sobie. W międzyczasie pojawia się też gadający kot, za to znikają prawdziwi rodzice dziewczynki.

Książka trafiła do mnie z kolejkowa, jest króciutka, więc szybko ją przeczytałam. Ale mimo, że faktycznie czasem lubię poczytać książkę dla dzieci, tudzież młodzieży, to „Koralina” chyba nie trafiła na dobry moment. Gadające koty i guziki zamiast oczu jakoś do mnie nie przemawiają. I coś czuje, że to moje pierwsze i zarazem ostatnie spotkanie z panem Gaimanem.

Ocena: 3/5