Abena była murzyńską niewolnicą. W wyniku gwałtu dokonanego przez białego marynarza urodziła córeczkę, której życie miało zostać usiane cierpieniem od momentu narodzin. Dziewczynka dostała imię Tituba. Razem z matką została oddana do niewoli. Zmuszona została do oglądania jej egzekucji, po której zamieszkała u Man Yayi. Ta zaczęła uczyć dziewczynkę tajników magii, nauczyła ją porozumiewać się ze światem duchów, kiedy tylko zechce to zrobić. Nauczyła ją także wykorzystywać właściwości roślin do leczenia różnych chorób. To właśnie przyczyniło się do wzięcia Tituby za czarownicę.
Sprawy pokomplikowały się jeszcze bardziej gdy Tituba zakochała się i na własną prośbę oddała znów do niewoli. Niedługo po tym, gdy jej pani zachorowała, została sprzedana nowemu właścicielowi i wywieziona wraz z Johnem Indienem do Salem, gdzie odbył się znany chyba wszystkim proces o czary.
Dziwna jest miłość do ojczyzny! Nosimy ją w sobie jak naszą krew, nasze narządy. I wystarczy, że zostaniemy rozdzieleni z rodzimą ziemią, abyśmy poczuli ból, który wydobywa się gdzieś z głębi naszego jestestwa i nie przestaje nas nurtować.
Książka mi się podobała, na temat samego procesu wiedziałam tyle że był, nie mówiąc już o tym, że nigdy nie słyszałam o Titubie, która była właściwie jedną z głównych postaci tego procesu. Jak widać nie tylko z literatury naukowej można się czegoś dowiedzieć.
Ocena: 4/6