Czy można odciąć się całkowicie od przeszłości? Zostawić za sobą wszystko, napisać od początku własną historię i zacząć po prostu żyć na nowo z nadzieją na to, że nikt nigdy nie odkryje prawdy? Marcie przez długi czas się to udawało. Do momentu, gdy pod własnym domem dostrzegła matkę, z którą od lat nie utrzymywała kontaktów. Matkę, która w oczach jej męża od dawna już nie żyła…

To nieprzypadkowe spotkanie rozpoczyna serię wydarzeń, które na powrót zmienią życie cenionej pani weterynarz w dramat.

Oszustka zdecydowanie wciąga i trzyma w napięciu do ostatniej strony, a autorka stara się urozmaicić fabułę jak tylko może, by ani przez chwilę czytelnika nie znudzić. Jak dla mnie na duży plus zadziałały wtrącenia z zakresu weterynarii. Sporo tu zaskakujących, choć często mało prawdopodobnych zwrotów akcji i zdecydowanie nie można odmówić tej książce dynamiki.

Największe zastrzeżenie mam jednak do głównej bohaterki – jak dla mnie mało odpowiedzialnej i nierozważnej. Zupełnie nie zagrała mi konstrukcja tej postaci – z jednej strony Martę wykreowano na kobietę mogącą zrobić wszystko dla swojej rodziny, z drugiej miałam wrażenie, że rodzina zeszła na dalszy plan, a jej poczynania miały na celu chronić raczej jej dobre imię niż faktyczne bezpieczeństwo męża i dzieci.

Jako debiut książkę Aleksandry Śmigielskiej oceniam jednak całkiem dobrze, mając nadzieję, że autorka nie zakończy swej literackiej ścieżki na Oszustce, a kolejna powieść niejednym mnie jeszcze zaskoczy.

Przeszłość to co innego. Przeszłość da się zapakować w pudło i upchnąć gdzieś w piwnicy. Nie sposób go wyrzucić, nie można polać benzyną, przytknąć płonącej zapałki i raz na zawsze zapomnieć. Wciąż trzeba pilnować, by zawartość się nie wysypała i by nikt w nim nie grzebał – ale jeśli jest się wystarczająco uważnym, to ma szansę powodzenia. Z teraźniejszością sprawa wygląda inaczej.*

Aleksandra Śmigielska, Oszustka, Kraków, Znak Crime 2023

*s. 238